szukaj
Dlaczego nie pozwalamy jeść psa?
Skandalista Jakub Pham
„Kocie żeberka?”, „Psie mięso w warszawskiej knajpie Wietnamczyków!”, alarmowały nagłówki gazet w ostatnim tygodniu. Naturalny, wydawałoby się, odruch obrzydzenia, który wywołują w nas podobne pomysły, nie jest jednak uniwersalny kulturowo.

Pomysł warszawiaka pochodzenia wietnamskiego, by otworzyć restaurację serwującą psie i kocie mięso, wywołał prawdziwą burzę w mediach. Podobne skandale wybuchają co kilka lat, gdy policja odkrywa w różnych częściach kraju proceder wytapiania psiego smalcu w schroniskach dla zwierząt.

Zwyczaj spożywania mięsa kotów i psów jest dla wielu kultur Wschodu zupełnie naturalny, podobnie jak naturalne dla hindusów jest obrzydzenie pomysłem zjedzenia krowy, a dla muzułmanów czy ortodoksyjnych żydów – spożycia świni.

Zwierzęta, z którymi mamy na co dzień do czynienia, a szczególnie zwierzęta domowe, uważamy za podobne do ludzi. Paul Morris i współpracownicy zauważyli w swojej pracy na łamach pisma Cognition & Emotion, że właściciele psów znacznie częściej dostrzegają w nich typowo ludzkie emocje, aniżeli osoby nie posiadające psów. W niedawnych badaniach, które ukazały się w European Journal of Social Psychology, wspólnie z polskimi i niemieckimi kolegami wykazaliśmy, że ludzie odmawiają wielu emocji zwierzętom uznawanym za jadalne. Winę, żal czy melancholię dostrzeżemy u ludzi i psów, ale z pełną determinacją odmówimy tych emocji świniom czy krowom. Zwierzętom „jadalnym” odmawiamy też szeregu innych właściwości psychologicznych: wyobraźni, zorganizowania czy sumienności.

Wygląda na to, że budujemy psychologiczny mur pomiędzy istotami uznanymi za nadające się do zjedzenia (świnie, krowy, drób), a organizmami należącymi do naszego świata domowego (psy, koty, ludzie). Obowiązujące prawo zdaje się potwierdzać to rozróżnienie. Granica ta nie pokrywa się jednak z odkryciami współczesnych badaczy psychiki zwierząt, którzy donoszą o zaskakująco wielu podobieństwach człowieka i zwierząt – w odczuwanych emocjach, inteligencji, osobowości czy planowaniu przyszłości. Świnia, pies i człowiek różnią się od siebie znacznie mniej aniżeli byśmy się spodziewali.

Dlaczego ludzie odmawiają zwierzętom niektórych emocji czy kompetencji?

Przyczyną jest tu zjawisko „moralnego odcinania się”. Staramy się podtrzymać wizerunek samych siebie jako uczciwych i etycznych jednostek. A uczciwy człowiek nie zabija przecież czujących i myślących istot.  Dlatego też popełniając zbrodnie, odmawiamy ofiarom człowieczeństwa. W ten sposób uzasadniamy moralność własnych działań. Podobnie postępujemy ze zwierzętami. Skoro je jemy, to prawdopodobnie nie są one istotami myślącymi i czującymi. W badaniach prowadzonych w Polsce, Niemczech i USA wykazaliśmy, że wegetarianie znacznie częściej dostrzegają u „jadalnych” zwierząt te kompetencje i uczucia, których mięsożercy zdają się nie widzieć.

Oburzanie się na Jakuba Phama i jego restauracje – uczucie podzielane zresztą przez instytucje ochrony praw zwierząt – w jakimś sensie wynika więc z naszej potrzeby jedzenia mięsa. Gdyby tak nie było, wówczas oburzała by nas w tym samym stopniu restauracja serwująca świnie, krowy czy owce.  A wszystkie te – myślące i czujące przecież – zwierzęta warte są naszej ochrony.

 

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj