Rozmowa z prawnukiem Andrieja Tupolewa
Pogodzeni w tragedii
W kwietniu było bardzo ciepło. Pamiętam, że błękitne niebo, co jest rzadkością w Moskwie o tej porze roku, zostało jakby posypane czarnym popiołem. Moje uczucia tego dnia również były czarne - mówi Aleksiej Kriżewski.
Aleksiej Kriżewski, prawnuk Andrieja Tupolewa, projektanta samolotów.
Marcin Maziej/Polityka

Aleksiej Kriżewski, prawnuk Andrieja Tupolewa, projektanta samolotów.

Andrzej Ficowski: – Pana pradziadek Andriej Nikołajewicz Tupolew, słynny konstruktor samolotów, jest w Rosji legendą. Jak się żyje z takim bagażem?
Aleksiej Kriżewski: – W czasach radzieckich rodzice uwrażliwiali mnie i mojego brata, byśmy nie afiszowali się faktem, że jesteśmy wnukami znanego człowieka. Żeby ktoś nam nie zarzucił, że jesteśmy z tego powodu faworyzowani. Nie chcieliśmy reklamować się nazwiskiem, ale dziadek nie był tematem tabu. W domu wisiał jego wielki portret, który codziennie przypominał mi o tym, że był niezwykłym człowiekiem. I to była wewnętrzna wartość. To jest dla mnie ktoś bardzo kochany. Zastanawiam się czasami, ile cech pradziadka jest we mnie. Nie wiem, jaki był naprawdę, nigdy go nie widziałem, ale gdy patrzę na jego portret, to myślę, że był skłonnym do zgody, ale i bardzo stanowczym człowiekiem.

Na Tupolewie poznaje się Nikołaj Żukowski, pionier rosyjskiego lotnictwa, i proponuje mu współpracę.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną