Stresujący brak stresu
Z jakimi wyzwaniami zmierzy się Adam Małysz po zakończeniu kariery sportowej?

Joanna Cieśla: Zakończenie kariery sportowej w przypadku takiego zawodnika jak Adam Małysz wydaje się początkiem sielanki - czasu odpoczynku i odcinania kuponów od wieloletniego wysiłku. Czy może wiązać się z tym także jakiś stres?

Beata Mieńkowska: Każdy, kto wykonuje jakąś pracę przez wiele lat, kończąc ją, odczuwa brak bodźców, do których przywykł. Zwłaszcza, jeśli była to praca, która przynosiła satysfakcję i spełnienie, a tak z pewnością było w przypadku Adama Małysza. Może więc doznawać pewnego poczucia pustki – bo przecież nie będzie już napięcia, wzmagającego się w cyklu treningów i tuż przed startem, czy poczucia satysfakcji bezpośrednio po oddaniu dobrego skoku.

Czy ma znaczenie, że skoki narciarskie, którymi zajmował się Adam Małysz, należą do najbardziej niebezpiecznych dyscyplin, związanych z zagrożeniem życia – a więc wyzwalających szczególnie dużo adrenaliny?

Adrenalina rzeczywiście może uzależniać, ale tego, co przeżywają  profesjonaliści, nie można porównać do wrażeń, których doznaje niesportowiec jednorazowo skacząc na bungee. Gdy skoki oddaje się w sezonie niemal codziennie, człowiek się przyzwyczaja, przestaje odczuwać strach. Emocje budzi raczej to, jak daleko uda się dolecieć, czy się sprosta wyzwaniu. Pod tym względem to odczucia podobne raczej do tych, które przeżywają zawodnicy siatkówki, łucznictwa, czy pływania. Adam Małysz może więc odczuwać brak pewnej powtarzalności, związanej z rytmem przygotowań do startów, który organizuje dni i miesiące i zgodnie z którym żył przez lata. Ale też byli sportowcy, przyzwyczajeni do życia w pewnym reżimie, łatwiej sobie radzą z organizacją czasu niż przeciętni ludzie, często udaje im się tę regularność, do której przywykli, przełożyć na inne zajęcia. Byłoby jednak dobrze, aby pojawiło się nowe wyzwanie, które Adama Małysza do tego dodatkowo zmotywuje.

Na ile dotkliwy może być brak wiwatujących tłumów, codziennych dowodów uwielbienia kibiców?

To coś, co może doskwierać osobom, które mają małą wiarę w siebie i budują ją na oznakach uznania ze strony innych ludzi. Może być większym problemem dla osób, które odchodzą ze sportu z poczuciem przegranej - że mimo wielkiego poświęcenia nie udało im się osiągnąć tak dużo, jakby chcieli, bo na przykład zdobyli tylko jeden medal. Adam Małysz co prawda, nie wygrał igrzysk olimpijskich, ale robi wrażenie człowieka świadomego siebie. Kiedy w jego karierze były zawirowania, potrafił się zwracać o pomoc, korzystać z niej – ma plastyczną osobowość i twardy charakter. Myślę też, że to człowiek, który ma umiejętność doceniania tego, co mu się udało, a nie skupiania się na tym, co mu nie wyszło. A to umiejętność bardzo przydatna i w życiu sportowym, i poza nim.

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj