Z życia sfer
Niech się prezes opamięta
Na początku kwietnia Jarosław Kaczyński stwierdził, że po wyborach Polską powinien rządzić gabinet fachowców i dał do zrozumienia, że raczej nie on byłby jego premierem. Na efekty nie trzeba było długo czekać – według ostatnich sondaży zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego znacząco wzrosło, umocniły się także notowania PiS.

Jak widać, duża część społeczeństwa uważa, że Jarosławowi Kaczyńskiemu można ufać pod warunkiem, że nie próbuje on sprawować żadnej ważnej funkcji państwowej. Nie wiemy, co prawda, jakich fachowców prezes PiS miał na myśli, bo nie podał żadnych nazwisk, ale wygląda na to, że dla ludzi, którzy mu ufają, nie jest to istotne pod warunkiem, że fachowcem tym nie będzie on sam. To bezdyskusyjny dowód, że wciąż jest politykiem skutecznym i wpływowym.

Pewien wzrost zaufania do osoby Jarosława Kaczyńskiego można było zaobserwować już w momencie, gdy nie został prezydentem. Obecna zapowiedź gabinetu fachowców bez jego udziału to kolejny ważny krok w odzyskiwaniu przez prezesa PiS zaufania Polaków, a zarazem ważna deklaracja woli budowy silnego państwa po wyborach.

Teraz przeciwnicy polityczni boją się, że Jarosław Kaczyński może pójść jeszcze dalej i ogłosić, że w trosce o państwo nie będzie próbował zajmować również innych ważnych stanowisk. Prawdziwym przełomem (a przy okazji decydującym ciosem dla konkurencyjnej Platformy) byłoby ogłoszenie przez Jarosława Kaczyńskiego rezygnacji z fotela prezesa PiS. Zaufanie do niego mogłoby wówczas osiągnąć poziom nienotowany w historii – niewykluczone, że w tej sytuacji skłonni byliby mu warunkowo zaufać nawet jego przeciwnicy. W efekcie po wyborach Donald Tusk może zdobyć całą władzę, a Jarosław Kaczyński – całe zaufanie. W odczuciu wielu Polaków nie byłoby to, co prawda, rozwiązanie doskonałe, ale i tak lepsze niż sytuacja odwrotna.

Perspektywa wycofania się Jarosława Kaczyńskiego z gry o fotel premiera spędza sen z powiek politykom PO. Jest to według nich sytuacja niebezpieczna, bo oznacza, że w nadchodzącej kampanii nie będą mieli kim straszyć własnego elektoratu.

– Byłby to dla naszej partii wielki dramat, dlatego będziemy wzywać prezesa PiS do opamiętania się – deklaruje ważny poseł PO.

Cała nadzieja Platformy w tym, że z zajmowania ważnych stanowisk w ewentualnym przyszłym rządzie fachowców nie zrezygnują inni ważni politycy PiS, tacy jak posłowie Brudziński, Błaszczak czy posłanka Kempa. Nadzieja ta wydaje się uzasadniona, gdyż wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu 10 kwietnia br. pokazały, że fachowcy ci w drodze do władzy gotowi są sforsować wszelkie barierki.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj