Stadionowy atak
Rząd rozpoczął wojnę z kibolami, tymczasem media alarmują, że w kraju niebezpiecznie rośnie liczba stadionów piłkarskich.

W miejsce obiektów zamykanych przez wojewodów bez przerwy powstają nowe, co powoduje, że walka ze stadionowym chuligaństwem zaczyna przypominać walkę z wiatrakami lub dopalaczami.

Media ustaliły, że od 2006 r. zmodernizowano, wybudowano lub właśnie kończy się budować co najmniej 65 stadionów. To liczba zatrważająca. Plaga budowy stadionów dotknęła nawet najmniejsze miejscowości. W spokojnym, zaledwie czterotysięcznym Potworowie na Mazowszu powstał stadion na 600 kibiców. Trwa zadaszanie trybun, myśli się o sztucznym oświetleniu i parkingach.

Rząd nie przedstawił dotąd jasnego planu przeciwdziałania budowie stadionów. Mówi się, że walka z tym zjawiskiem jest trudna, gdyż wspierają je samorządy, często przy finansowym udziale UE. W Szczecinie ostrą presję na zbudowanie stadionu wywierają sami kibice. Władze miasta na razie nie ulegają agresywnym żądaniom, ale pytanie, jak długo wytrzymają?

Niestety nie wszędzie ojcowie miast wykazują się taką determinacją. Władze Suwałk, które nie potrafiły zapobiec budowie nowego stadionu, dziś naiwnie tłumaczą, że chciały „uatrakcyjnić miasto pod względem turystycznym”. Można zrozumieć, że nowy stadion to wielka atrakcja, zwłaszcza dla tych turystów, którzy nie widzieli jeszcze żadnego stadionu. Pytanie tylko, czy należy ich do wizyty na stadionie zachęcać? Psycholodzy ostrzegają: w takim miejscu ludzie tracą rozum i stają się nieobliczalni, dlatego Suwałki muszą zdawać sobie sprawę, że turyści, którzy raz wejdą na stadion, nie będą chcieli go dobrowolnie i w spokoju opuścić.

Niestety, stadiony zostały już wybudowane i musimy nauczyć się z tym żyć, czerpiąc przy okazji jakieś korzyści. Jak to zrobić, pokazała Ostróda. Niedawno ukończono tam budowę pięknego stadionu piłkarskiego, a kilka dni temu podjęto decyzję, że nie zostanie na nim rozegrany mecz o Superpuchar Polski. Powody były, jak się okazuje, czysto biznesowe – chodziło mianowicie o uniknięcie strat materialnych, jakie mecz mógłby przynieść miastu.

Decyzja Ostródy to przykład, w jaki sposób można sensownie i z korzyścią dla lokalnej wspólnoty wykorzystać obiekt piłkarski. Przykład gospodarskiego podejścia, pokazujący, że jeśli się chce, można mieć jednocześnie i stadion, i porządek, a w dodatku jeszcze na tym zarobić. Użytkowany w taki sposób stadion powinien posłużyć Ostródzie wiele lat, a jej mieszkańcy z pewnością będą żyli długo i szczęśliwie, zwłaszcza że nie będą musieli na nim oglądać żadnych meczów.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj