Trochę kibicowania, trochę gangsterki
Po meczu – maczety
Piłka to za mało; kibice Ruchu Chorzów zorganizowali grupę przestępczą. Włamania, handel narkotykami i bójki z wrogimi klubami. W areszcie jest 14 osób, dalsze 23 to podejrzani.
Granica między kibicowaniem, kibolstwem i bandytyzmem jest wciąż – nie tylko w Chorzowie – bardzo płynna.
Grzegorz Celejewski/Agencja Gazeta

Granica między kibicowaniem, kibolstwem i bandytyzmem jest wciąż – nie tylko w Chorzowie – bardzo płynna.

W trakcie rewizji w jednym z chorzowskich mieszkań znaleziono nagranie z ustawki (umówionej bójki) kiboli Ruchu Chorzów i Lecha Poznań w lasach pod Lublińcem. Po obu stronach starło się po 200 osób. To chyba jedna z największych tego typu patologicznych zabaw w Polsce. Daleko od stadionów. Z siekierami, maczetami, nożami, drągami, pikami; krew tryskała jak z fontanny. Trwa identyfikacja wojowników. Śledczy zaczynają przyglądać się lekarzom, bo trudno sobie wyobrazić, aby ranni w tej wojnie nie szukali u nich pomocy. Niewykluczone, że opiekę medyczną przywieźli ze sobą.

– U nas lekarze – i to jedynie w zakładach opieki publicznej – wyczuleni są tylko na rany postrzałowe – mówi Leszek Goławski z wydziału przestępczości zorganizowanej Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Kiedy opatrują rany po siekierach i maczetach, to raczej nie pytają pacjentów, skąd się wzięły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną