Odkładanie na później
Znów zostałeś z robotą?
Zwlekanie może mieć pozytywne skutki – tak się przynajmniej uważa. Czy coś w tym jest?

Joanna Cieśla: Dlaczego tak wielu z nas odkłada na później różne sprawy do załatwienia?

Dr Rafał Albiński: Na ogół nie ma to racjonalnego uzasadnienia, a tylko emocjonalne. Główną przyczyną jest strach. Gdy stoi przed nami trudne zadanie – na przykład napisanie pracy zaliczeniowej - boimy się, że sobie z nim nie poradzimy. Przy czynnościach mniej skomplikowanych, takich, jak, powiedzmy, odkurzanie, wyjaśnieniem bywa też nuda, poczucie przytłoczenia.

Zysk emocjonalny ze zwlekania z robieniem czegoś jest jednak wątpliwy. Bo przecież ciągle się stresuję tym, że tego nie robię.

Tak, ulgę odczuwamy tylko przez krótką chwilę, a potem pojawia się stres, często także poczucie winy. Jeśli na nasze zadanie mamy określony czas, to im bliżej ostatecznego terminu, tym te negatywne odczucia są silniejsze. Bo dochodzi jeszcze obawa, że w tym skróconym okresie nie zdążymy zrobić tego, co powinniśmy, wystarczająco dobrze.

Podobno może to mieć poważne konsekwencje, także zdrowotne.

Jak każdy długotrwały stres – w skrajnych przypadkach mogą pojawiać się dolegliwości zdrowotne, bóle, nadciśnienie itp. Osobna sprawa to konsekwencje życiowe – są osoby, które z powodu tej skłonności funkcjonują znacznie poniżej swoich możliwości – nie odnoszą takich sukcesów zawodowych, na jakie pozwalałaby im ich inteligencja, albo wręcz tracą pracę.

Różnimy się siłą tej tendencji. Od czego zależy, czy ktoś nagminnie zwleka z zadaniami do zrobienia?

Najczęściej jest to związane z dwiema cechami: perfekcjonizmem i neurotyzmem. Perfekcjonizm sprawia, że na przykład nasza praca ciągle wydaje nam się nie dość dobra, żeby ją oddać, albo nie wystarczająco przemyślana, żeby zacząć ją pisać. A neurotyzm wiąże się ze skłonnością do odczuwania lęku, im ktoś jest bardziej neurotyczny, tym bardziej się boi. Ale skłonność to odwlekania nie jest wrodzona, to zachowanie wyuczone. W szkole nie nauczyliśmy się do klasówki i okazało się, że została odwołana. Albo zwlekaliśmy ze zrobieniem czegoś i w końcu zrobił to za nas ktoś inny. Kilka takich doświadczeń wystarczy, żeby wytrenować się w przekonaniu, że zwlekanie ma sens.

To teza  Johna Perry`ego z Uniwersytetu Stanforda, któremu przyznano Ig Nobla: odkładanie zadań ma sens - także dlatego, że, by odłożyć jedną czynność, w międzyczasie robimy wiele innych, też potrzebnych, rzeczy.

Może i robimy, ale nasze główne zadanie ciągle pozostaje nie wykonane, a my ciągle przeżywamy związany z tym stres.

Jak w takim razie oduczyć się zwlekania?

Małymi krokami. Można sobie postanowić: usiądę dziś do tej pracy semestralnej na 15 minut. Jeśli mnie zmęczy, po kwadransie skończę, a będę miał poczucie, że dotrzymałem umowy z samym sobą. Ale często się okazuje, że po tych 15 minutach siedzimy przy zadaniu godzinę, a w końcu – dwie. Ten lęk to zwykle lęk przed rozpoczęciem pracy, gdy już rozpoczniemy, zadanie nas wciąga.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj