Nie żyje Krzysztof Miller. Miał 54 lata
Zlecenia
Fotograf wojenny zginął tragicznie. Przypominamy wywiad, jakiego Krzysztof Miller udzielił POLITYCE przed kilkoma laty.
Krzysztof Miller, w maju 1989 r. przyszedł na staż do powstającej wtedy „Gazety Wyborczej”, w której pracuje do dziś.
Krzysztof Miller/Materiały prywatne

Krzysztof Miller, w maju 1989 r. przyszedł na staż do powstającej wtedy „Gazety Wyborczej”, w której pracuje do dziś.

[Rozmowa o trzynastu wojnach i czternastej – z własną psychiką – z Krzysztofem Millerem ukazała się w POLITYCE w listopadzie 2011 roku]

Juliusz Ćwieluch: – Robienie na drutach pomaga?
Krzysztof Miller: – Na drutach robiły raczej kobiety. Ja lepiłem z plasteliny. Dużo wycinałem z papieru. W Klinice Stresu Bojowego, gdzie trafiłem w listopadzie zeszłego roku, stosowane są różne terapie. Była terapia indywidualna, grupowa. Zajęcia plastyczne. To tam powstała spora część moich kolaży, z których robiłem kartki świąteczne. To wycinanie bardzo wycisza. Nadaje rytm.

Rytm życia w szpitalu był specyficzny?
Mogę przeczytać, mam to spisane: godzina ósma – lekarstwa, dziewiąta – śniadanie plus papieros, dziesiąta – papieros, jedenasta – papieros, dwunasta – papieros, trzynasta – papieros, czternasta – obiad plus papieros, szesnasta – papieros, siedemnasta – papieros, osiemnasta – kolacja i papieros, dziewiętnasta – papieros, dwudziesta – 15 minut przez telefon komórkowy, dwudziesta pierwsza – lekarstwa, dwudziesta druga – papieros i sen. To jest rozkład dnia dla osoby, która pali. Osoba, która nie pali, nie ma tylu wydarzeń, gdyż nie wychodzi do palarni. Palarnia jest poza strefą zamkniętą.

Pamięta pan pierwszy dzień w szpitalu?
Pierwsze trzy dni.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną