Tragedia w Sopocie
Do dzieciobójstwa najczęściej pcha bezsilność
Co może popchnąć matkę do zamordowania własnego dziecka?

Z morza przy sopockim molo wyłowiono ciało 3-letniej dziewczynki. Policja i prokuratura ustalają przebieg tragedii, ale zatrzymano już matkę dziewczynki, której postawiono zarzut utopienia swojej córki.

Dlaczego takie straszne sytuacje się zdarzają?

Badania pokazują, że wiele kobiet, które zabijają swoje dzieci, nie widzi możliwości ich wychowania, źle ocenia swoją sytuację materialną. Boją się, że sobie nie poradzą, obawiają się niezadowolenia ojca dziecka lub złej reakcji rodziny i otoczenia, w przypadku, gdy była to nieślubna ciąża. Boją się, że zostaną wyrzucone z domu, że okryją się hańbą i staną pośmiewiskiem dla otoczenia. Nie chcą skazywać swojego dziecka na życie w biedzie, w okrutnym świecie, pełnym przemocy i zła. Zdarza się, że po zamordowaniu dziecka same popełniają lub próbują popełnić samobójstwo.

Przyczyną może być również brak więzi emocjonalnej matki i dziecka i niedojrzały instynkt macierzyński, zwłaszcza w przypadku, gdy matką zostaje bardzo młoda osoba. Jeśli kobieta nie chciała mieć dziecka, może nie dopuszczać do swojej świadomości faktu ciąży i perspektywy zostania mamą. Jeśli na dodatek jest sama, bez partnera, lub jeśli doświadcza przemocy z jego strony, nie czuje wsparcia a nawet obawia się ojca dziecka. Nie chce, aby pogorszył się jej los, boi się, że partner ją znienawidzi i zostawi.

Około 15 proc. kobiet doświadcza depresji poporodowej, stanów lękowych i uczucia pustki, uwięzienia w pułapce. Nie radzą sobie z trudami ciąży, porodu, połogu i stresu związanego z nową sytuacja życiową. Cierpią, nie mogąc nawiązać kontaktu  z dzieckiem. Nie potrafią odnaleźć się w roli matki. Odczuwają agresję, którą kierują przeciwko sobie lub dziecku. Mogą zachowywać się nieprzewidywalnie, często są przerażone swymi morderczymi instynktami wobec własnych dzieci.

Psychiatrzy badający dzieciobójczynie twierdzą, że zbrodnia, którą popełniły, zawsze była związana z silnym zaburzeniem psychicznym. Media doniosły, że Ewa K., matka 3-latki z Sopotu, także leczyła się psychiatrycznie. Nie musi to oznaczać, że przeżywała ciężką chorobę, związaną z zerwaniem kontaktu z rzeczywistością - może na przykład cierpiała na depresję, widziała świat w czarnych barwach, doznawała uczucia pustki i bezradności i nie miała nadziei na zmianę. W takim stanie trudno jest zaopiekować się dzieckiem i adekwatnie odbierać rzeczywistość.

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj