Jerzy Kulej nie żyje. Przeczytaj nasz reportaż o mistrzach boksu.
Życie pozaringowe
Olimpijscy mistrzowie boksu – pół wieku później.
Leszek Drogosz (78 l.) - mistrza Europy z 1953 r. kibice nieśli z dworca do domu na ramionach. Trzykrotny olimpijczyk: Helsinki (1952), Melbourne (1956), Rzym (1960), gdzie zdobył brązowy medal. Po karierze bokserskiej, filmowa. Mieszka w Kielcach.
Maciej Niesłony/Polityka

Leszek Drogosz (78 l.) - mistrza Europy z 1953 r. kibice nieśli z dworca do domu na ramionach. Trzykrotny olimpijczyk: Helsinki (1952), Melbourne (1956), Rzym (1960), gdzie zdobył brązowy medal. Po karierze bokserskiej, filmowa. Mieszka w Kielcach.

Jedna kadencja i już trzy pogrzeby. Taka moja dola, wzdycha Jerzy Rybicki, prezes Polskiego Związku Bokserskiego, mistrz olimpijski z Montrealu (1976 r.), ostatni pięściarz ze słynnej stajni trenera Feliksa Stamma, zwanego Papą. W funkcję prezesa wpisany ma przykry obowiązek. Pożegnał już wielkich mistrzów pięściarstwa: dwa lata temu Artura Olecha; Kazimierza Paździora wiosną 2011 r., a 5 listopada – Tadeusza Walaska. Leszek Drogosz, z którym – wraz z Jerzym Kulejem – wybrali się na grudniowy benefis półwiecza kariery Daniela Olbrychskiego, aktora znanego i z tego, że przyjaźni się z bokserami i lubił czasami samemu mierzyć się z ringowymi sławami, no więc Drogosz w trakcie hucznej imprezy uśmiechnął się melancholijnie do prezesa: no to, bracie, i mnie pochowasz. Kadencja prezesa Rybickiego ma trwać do końca 2012 r.

Na tym benefisie pierwszy uściskał jubilata właśnie Leszek Drogosz; skądinąd też gwiazdor ekranu. Następny był Jerzy Kulej. Jerzy Rybicki miał wręczyć rękawice z autografami pięściarzy olimpijczyków. Nie zdążył. Pamięta tylko, że błyskawicznie wcisnął owe rękawice osłupiałemu jubilatowi (ten utrzymywał później, że było odwrotnie), i już łapał osuwającego się Kuleja. Jedyny dwukrotny polski mistrz olimpiad, z Tokio (1964 r.) i Meksyku (1968 r.), prawdziwy gladiator, nigdy niepowalony ciosem przeciwnika, i tym razem nie runął na deski, tyle że w tym wypadku sceniczne.

Rybicki, ostatni polski pięściarski mistrz olimpijski, domysły, że Kulej wzruszył się i zasłabł, bo się przejął obecnością świetnego audytorium, gdzie to i pan prezydent, i pan premier, kwituje pobłażliwym uśmiechem: Jurek?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną