O chorobie Parkinsona z pierwszej ręki
Ołów w butach
Ten tekst, który ukazał się w Polityce nr 15 z 2002 r., był jednym z ostatnich napisanych przez AKW. I jednym z najważniejszych. Dziś brzmi jeszcze dobitniej.
Mirosław Gryń/Polityka

Parkinson – powiedziała pani doktor, ledwo zdołałem przejść kilka kroków i od tej chwili, jak przyjęło się mówić od wrześniowej katastrofy w Nowym Jorku, nic nie było tak jak przedtem. Chociaż to nie jest cała prawda: zrazu uwierzyłem, że jakoś się pogodzimy, nie potraktowałem go z należytą powagą. A on i przedtem, jak teraz widzę, dawał o sobie znać. Najpierw delikatnie, potem coraz bardziej natarczywie.

Wiedziałem o dwóch ludziach, którzy mieli parkinsona: papież Jan Paweł II i sędzia Janusz Łętowski. O papieżu wiadomo tyle, co się widzi w telewizji. Łętowski zmarł, zanim jeszcze mnie ta choroba dotyczyła. Zmarł na serce, od parkinsona się nie umiera – ale ja wiem, że śmierć jest zawsze blisko. O śmierci wciąż się myśli jako o alternatywie życia, które jest coraz trudniejsze. Niby wiadomo, że z nim czy bez niego życie jest ulicą jednokierunkową i prędzej czy później dobija się do końca.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną