Nauczyciele, uczniowie i miłosne uniesienia
Lekcje miłości
Od erotycznych gierek, przez miłostki, po molestowanie... Jak współczesna szkoła (nie) radzi sobie z popędem seksualnym.
Robiąc słodkie miny do psora uczeń lub uczennica pokazują za plecami klasie, że naprawdę to oni go robią w konia.
Piotr Socha/Polityka

Robiąc słodkie miny do psora uczeń lub uczennica pokazują za plecami klasie, że naprawdę to oni go robią w konia.

Nauczyciel, choć bywa, że wstyd mu się przyznać do tego przed samym sobą, bardzo często daje się skusić perspektywą uczniowskiej sympatii.
jovani Carlo Gorospe/PantherMedia

Nauczyciel, choć bywa, że wstyd mu się przyznać do tego przed samym sobą, bardzo często daje się skusić perspektywą uczniowskiej sympatii.

Zdarza się, że nauczyciel daje się uwieść i rozpoczyna flirt, który przeradza się w romantyczną albo seksualną grę z uczniem.
Angela Schmidt/PantherMedia

Zdarza się, że nauczyciel daje się uwieść i rozpoczyna flirt, który przeradza się w romantyczną albo seksualną grę z uczniem.

Niedawno prasę obiegło zdanie budzące grozę, które uczeń przy klasie skierował do katechetki: zerżnąłbym cię. A ona: pokaż, czy masz czym. Ucichły chichy, śmichy, zamknęli się. Wyru… cię w moim Mercedesie na parkingu przed szkołą – powiedział inny uczeń, też przy całej klasie. I jak byście się wtedy zachowali? – żali się mniej przebojowa nauczycielka w Internecie.

Coraz więcej takich zaczepek. Pytania, które przekazali nauczyciele Tomaszowi Garstce, psychologowi prowadzącemu dla nich szkolenia we współpracy ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego: Czy pani ma wibrator? Strasznie dziś pani nerwowa, noc się pani nie udała? Jak się pani lubi kochać z mężem? W zestawieniu z różnymi o rżnięciu i posuwaniu takie wydają się wręcz niewinne.

Uczniowie ustalali kiedyś granice wytrzymałości nauczyciela, robiąc mu psikusy i kawały. Teraz – mówi Tomasz Garstka – przez seksualne wycieczki sprawdzają jego nieseksualne granice. Kiedy coś uzna za przegięcie? To luzak czy beznadziejna konserwa? Huknie na odlew czy zaczerwieni się, speszy, zaszklą się jej oczy, uda, że nie słyszy.

Nauczyciel z takimi sytuacjami musi sobie jakoś radzić. Na studiach tego nie uczą, żali się Witold Ligęza, psycholog, też szkolący nauczycieli. Ale jak nauczyć reakcji na chamstwo, skoro wielu ludzi – szkolonych w tym lub nie – chamstwo zbija z tropu albo paraliżuje?

Ale nie o same zaczepki chodzi. Chodzi o seks.

„Nigdy nie miałem problemu z kobietami. Ona jest młoda, nie ma męża ani chłopaka, wysłałem jej esemesa, że chcę iść z nią do łóżka, a ona nic. Czy coś jest ze mną nie tak?” – dziwi się nastolatek w Internecie. Przywykł do tego, że kiedy chce seksu, to dostaje bez zbędnej zwłoki. Obserwujemy także w szkole gigantyczną zmianę pokoleniową. Seks stał się dla młodych ludzi jedną z możliwości przyjemnego spędzenia czasu. I tylko tyle.

Szkoła nie jest miejscem wyjętym z tego trendu, to żadna święta wyspa. Dziewczyny po studiach nie są zasznurowanymi pannami z przedwojennych pensji. W szkołach – mówi Janusz Żmijski, nauczyciel i dyrektor z 30-letnim stażem, znawca przedmiotu – stają naprzeciw siebie niedojrzali emocjonalnie uczniowie wyrośnięci, wyglądający już jak mężczyźni, i dwudziestoparolatki, czasem pokaleczone, po nieudanych związkach. Wyjące z samotności, z syndromem ON (ostrego niedopchnięcia) – piszą o nich internetowe chłopaki.

I po doświadczeniach sponsoringu. Z badań wynika, że sponsoring aplikują sobie studentki wydziałów humanistycznych, a zwłaszcza – pedagogicznych. Cóż wtedy prostszego niż seks?

Jeśli nie uznać wyznań – od których roi się w Internecie – wyłącznie za fantazje uczniowskie, jak się do nich odnosi uprawniona już teza o szkodliwości molestowania seksualnego doznawanego przez nieletnich ze strony dorosłych?

Utrata cnoty w odniesieniu do chłopców – brzmi niedorzecznie. Pierwsze doświadczenie seksualne zawsze działa na ich korzyść i ma wydźwięk pozytywny – twierdzi socjolog Anthony Giddens.

Molestowanie seksualne zakłada, że komuś wyrządza się krzywdę. Lecz gdy nastolatek godzi się na kontakt i nie ma dowodów, że dzieje mu się krzywda, twierdzi amerykański psycholog prof. Bruce Rind, jego konsekwencje mogą być o wiele mniej negatywne niż u dziewcząt. Może to być pogwałceniem norm społecznych, ale nie wyrządzić nikomu żadnej osobistej krzywdy. Trudno przecież porównać sytuację, kiedy dorosły facet napastuje dziewczynkę, z tą, gdy chłopak uprawia seks z kobietą, choćby starszą od niego o połowę, umierając z rozkoszy. Wielu naukowców nie zgadza się jednak z tezą, że można go wówczas uznać za szczęściarza, a nie za ofiarę.

W Internecie można przeczytać wpis różniący się od wyznań innych uczniów: „Cześć, mam 15 lat. Ona obecnie ma 24 lata. Nie myślała wcześniej o zdradzie, jednak to się stało, a najgorszy wstyd, że z uczniem trzeciej klasy gimnazjum. Nie polecam nikomu. Jest mi głupio, gdy widzę ją na korytarzu. Trudno się z tym żyje”.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj