Z życia sfer
Bohater naszych czasów
Każdy czas ma swoich bohaterów. Bohaterem minionego tygodnia okazał się bezkompromisowy maszynista, który niespodziewanie zatrzymał prowadzony przez siebie pociąg towarowy zdążający z Piotrkowa Trybunalskiego do miejscowości Baby.

Co ciekawe, okazało się, że zatrzymanie pociągu nie było ze strony maszynisty wyrazem braku zaufania do władz PKP ani protestem przeciwko podwyższeniu wieku emerytalnego czy nieprzyznaniu Telewizji Trwam należnego jej miejsca na multipleksie. Po zatrzymaniu pociągu maszynista nie zażądał również dymisji rządu ani nie domagał się od Rosjan natychmiastowego oddania wraku Tupolewa. Wyjaśnił jedynie, że odmówił dalszej jazdy, ponieważ spostrzegł, że semafory nie działają prawidłowo, w związku z czym może dojść do katastrofy.

Wyjaśnienia te oraz brak sensownych żądań ze strony maszynisty wywołały obawy o jego stan psychiczny. Pojawiły się wątpliwości, czy człowiek przewrażliwiony, mający chorobliwą skłonność do doszukiwania się katastrof w każdej sytuacji (nawet tak banalnej jak awaria semaforów) nadaje się w ogóle do pracy w kolejnictwie? Stopniowo przeważyła jednak opinia, że zatrzymanie przez niego pociągu to duży sukces kolei, gdyż dzięki zatrzymaniu udało się uniknąć tego, co mogło się stać, gdyby pociąg ten pojechał dalej. Za dodatkowy sukces uznano pomyślne zatrzymanie 10 innych pociągów jadących za tamtym pociągiem, dzięki czemu nie powpadały one na siebie.

Omawiany przypadek pokazał, że nie ma większego zagrożenia dla polskiego kolejnictwa niż jeżdżące po kraju pociągi i że największe sukcesy kolej ma wtedy, gdy pociągi te z jakichś powodów stoją. Nic dziwnego, że w celu zwiększenia bezpieczeństwa na kolei Ministerstwo Transportu stara się liczbę jeżdżących pociągów zmniejszyć do minimum. Wysiłki te są jednak niewystarczające i dlatego, mimo że pociągów jeździ coraz mniej, wciąż jeszcze zdarza się, że w jednym czasie i miejscu jadą dwa różne pociągi, w dodatku tym samym torem, chociaż w przeciwnych kierunkach.

Najważniejsze, że zatrzymanie pociągu na trasie Piotrków Trybunalski–Baby nie potwierdziło histerycznych opinii, że w polskim kolejnictwie coś nie działa (oprócz semaforów). Do działania maszynisty, lokomotywy i wagonów nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Wątpliwości budzi co najwyżej działanie ministra transportu, który przyznał maszyniście nagrodę pieniężną. Niestety, może ona w przyszłości zachęcić do zatrzymywania pociągów innych maszynistów pragnących otrzymać nagrodę i dorobić w ten sposób do skromnej pensji. Z uwagi na specyfikę kolejowych semaforów (działających w ten sposób, że pokazują co innego niż powinny), w zasadzie każde takie zatrzymanie będzie musiało zostać uznane za uzasadnione, a następnie nagrodzone, co bez wątpienia skończy się finansową katastrofą na kolei.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj