Świr?

Poniedzielski... Pospieszalski – nazwiska niby podobne, a różnica kolosalna. Andrzej Poniedzielski nie należy do trupy prezesa. Kabaret prezesa Kaczyńskiego dysponuje zresztą całkiem dobrą stawką autorów i wykonawców, ale żaden program im nie wychodzi. Klapa goni klapę. Na szczęście nie wszyscy kabareciarze wybrali kabaret PiS, nie poszli śladem Janusza Rewińskiego, Andrzeja Rosiewicza i Marcina Wolskiego. Mam na myśli m.in. Krzysztofa Daukszewicza czy Andrzeja Poniedzielskiego – znakomitego autora i wykonawcę. Jego i Magdy Umer przedstawienie „Chlip Hop”, grywane w podziemiu (a jakże!) teatru Ateneum, to perełka kultury i poczucia humoru, powinna być obowiązkowa w szkołach. Najlepiej zamiast religii. Nawet katecheta by się uśmiał.

Dlatego chętnie przeczytałem wywiad Poniedzielskiego dla Agnieszki Kublik („GW”, 5 maja). W miarę lektury poczułem, że to jest bratnia dusza, że jeszcze nie wszyscy kabareciarze błaznują, że jest ktoś, do kogo mi blisko.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj