Czipowanie psów – Polska w ogonie Europy
Nie czepiać się czipa
Samorządy nakładają na obywateli obowiązek czipowania psów. Cała Europa dawno uznała to za logiczne i pożyteczne. Ale polskie sądy – za sprzeczne z konstytucją.
W krajach europejskich psów jest mniej niż w Polsce, a znakowanie już od kilku lat prawie wszędzie jest obowiązkowe.
Shunichi Yamamoto/amanaimages/Corbis

W krajach europejskich psów jest mniej niż w Polsce, a znakowanie już od kilku lat prawie wszędzie jest obowiązkowe.

Mikroczip jest kapsułką wielkości ziarenka ryżu, wszczepianą pod skórę zwierzęcia w okolice karku. Wprowadza się go specjalną, grubą igłą, czyli pies dostaje po prostu niemal bezbolesny zastrzyk. W kapsułce jest mikroprocesor. Za pomocą czytnika można odczytać zapisany na czipie numer i odnaleźć go potem w bazie danych.

Niby wszyscy są za tym, żeby zwierzęta były w Polsce oznakowane: i obrońcy praw zwierząt, i politycy, i samorządowcy. Mimo to ciągle nie udaje się stworzyć nawet projektu odpowiedniej ustawy.

Czipowanie pomogłoby rozwiązać mnóstwo problemów, jakie dziś mamy w kraju ze zwierzętami – od gigantycznej bezdomności setek tysięcy po trywialną sprawę psich kup na trawnikach. Czip pozwoliłby odnaleźć zwierzę zagubione lub właściciela, który je porzucił. Umożliwiłby też ściganie dręczycieli zwierząt. Dzięki obowiązkowemu znakowaniu być może jaśniejsze stałoby się, że posiadanie zwierzęcia to odpowiedzialność i decyzje o wzięciu czworonoga byłyby mniej pochopne.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną