Yorki: psy czy zabawki?
Zmora yorka
Yorki były niegdyś symbolem luksusu. Dziś widać je w podrabianych torebkach, a nawet na wiejskich podwórkach. To jedna z najpopularniejszych i najliczniejszych ras w Polsce.
Ta rasa jest szczególnie atrakcyjna dla osób potrzebujących partnera, nad którym mają pełną kontrolę.
Ben Cawthra/Forum

Ta rasa jest szczególnie atrakcyjna dla osób potrzebujących partnera, nad którym mają pełną kontrolę.

Yorki stały się elementem popkultury.
Thibault Camus/AP

Yorki stały się elementem popkultury.

York z rodowodem może kosztować nawet do 2 tys. euro.
Gergely Kishonthy / Alamy/BEW

York z rodowodem może kosztować nawet do 2 tys. euro.

Czytaj także

York długo uchodził za rasę kobiecą. To się zmieniło. I wcale nie chodzi tylko o gejów czy metroseksualnych, wielkomiejskich chłopców. Właścicielami yorków bywają policjanci, a nawet funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego; twardzi faceci, którzy nie wstydzą się okazywania emocji.

– Znak czasów. Prawdziwy facet nie musi podpierać ego przy pomocy psa. Nie ma kłopotu z tym, by iść na spacer z yorkiem. To ktoś, kto tylko udaje macho, a w głębi ducha jest tchórzem, kupi sobie mastiffa – mówi Dorota Sumińska, lekarz weterynarii i autorka książek o zwierzętach.

Ten trend objął także środowiska mafijne. Gangsterzy, zamiast prowadzić na smyczy pitbulle czy amstaffy, co automatycznie budzi podejrzenia, wolą ocieplać wizerunek przy pomocy małego, niegroźnego pieska. W ubiegłym roku yorki stały się nawet przedmiotem napadu. Dwóch bandytów, którzy wcześniej okradli bank, wdarło się na teren hodowli, pobiło właścicielkę i porwało parę szczeniaków.

Snobistyczny gadżet

York ma pochodzenie plebejskie. Rasę wyhodowano w Anglii do tępienia myszy i szczurów w ciasnych domach biednych, robotniczych rodzin. Ale szybko przeważyła ozdobna funkcja yorka. Pokochały go starsze eleganckie damy, którym wystrojony w kryształy Swarovskiego piesek idealnie pasował do garderoby jako prestiżowy gadżet. Wtedy nabrał snobistycznego sznytu. Po tym, kiedy razem z torebkami celebrytek trafił na łamy plotkarskich gazet i portali, stał się elementem popkultury. Wybuchła masowa moda. W Polsce zaczęła się 10 lat temu.

– W samej Warszawie rodziło się blisko tysiąc szczeniąt rocznie, absolutny rekord wśród wszystkich ras – wspomina Elżbieta Chwalibóg, która od ponad 40 lat sędziuje na wystawach psów. Przy czym wtedy kupowano przede wszystkim yorki rodowodowe, z renomowanych hodowli. A taki pies może kosztować nawet do 2 tys. euro. Żeby szczeniak miał rodowód, jego rodzice muszą wziąć udział w przynajmniej trzech wystawach, gdzie samiec powinien otrzymać ocenę doskonałą, a suka bardzo dobrą. To kosztowna zabawa, więc szybko powstał rynek wtórny. Ruszyła produkcja tańszych wersji yorkopodobnych. Pewien przedsiębiorca, któremu zbankrutowała hodowla nutrii, w tych samych budach zaprowadził hodowlę yorków. Psy mnoży się na potęgę, bez przestrzegania żadnych zasad. – To, co widać na ulicach, to w wielu przypadkach jakieś obrzępały, a nie yorki – ocenia Elżbieta Chwalibóg. – Bez papierów, bez przeglądu, nie wiadomo po czym. Kundelki, tyle że w typie rasy.

Beata Fedak, właścicielka salonu Modny Pies, która hoduje yorki od 20 lat, twierdzi, że zakup u pseudohodowcy to loteria.

– Może się trafić całkiem ładny piesek, ale znam przypadki, gdy szczeniak wyglądający jak york w pewnym momencie zaczął łysieć. Okazało się, że był skrzyżowany z grzywaczem chińskim. Inny z kolei z jamnikiem – opowiada.

 

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij