Przyszłość ogródków działkowych
Działka na zdrowie
Na razie nie ma w Polsce lepszego sposobu aktywizacji osób starszych niż wspólne z innymi spędzanie czasu na działce.

Ogródki działkowe. Jako dziecko spędzałem tam mnóstwo czasu. Jako nastolatek nie mogłem się nadziwić, jak można tam wypoczywać (działka o numerze trzycyfrowym; ryczące radioodbiorniki z sygnałem „Lata z Radiem”, gryzący zapach palonych liści) i niepojęte było dla mnie, że zajmują miejsce, które można by lepiej zagospodarować. Jako młody tata spacerowałem po nich pchając wózek i postulowałem w myślach zaoranie grządek i stworzenie publicznych, w pełni otwartych parków.

Dziś nad przyszłością tych miejsc zastanawiają się sędziowie, także Trybunału Konstytucyjnego. A mój pogląd ewoluował w kierunku gorącego popierania ogródków. Za zmianę odpowiada wiedza z zakresu psychologii miłości i bliskich związków oraz podróże do USA i Wielkiej Brytanii.

Połączmy kilka doniesień ze świata nauki z praktyką dnia codziennego. Pod koniec XIX w. francuski socjolog Emil Durkheim zauważył, że - jakbyśmy dziś powiedzieli - gęsta i satysfakcjonująca siatka społeczna wokół człowieka jest doskonałą szczepionką przed samobójstwem, które częściej popełniają osoby samotne. Kolejne lata badań pokazały, że osoby mające bliskich wokół siebie krócej chorują na anginę ropną, rośnie ich samoocena, a także bogactwo własnego opisu. Znajomi, przyjaciele, rodzina są doskonałą ochroną przed stresem oraz chorobami psychicznymi. Ludzie wokół są więc dla innych źródłem samych wzajemnych korzyści.

Pomyślmy teraz o nas. Wyjmij, proszę, kartkę i wynotuj 15 bliskich  osób. Następnie wykreśl te, które poznałeś w pracy, spotykasz zawodowo. Prawdopodobnie zostało niewiele. Co to oznacza? Twoja siatka społeczna pochodzi z pracy; obecnej oraz przeszłych. Teraz zastanów się, ile osób z twojego otoczenia przeszło na emeryturę. Czy dzwonisz do nich? Widujesz tak często jak przedtem? Czy są zapraszane na firmowe „jajeczka”? Raczej znikają z naszej siatki, a zatem my z ich siatki także. Nasza nadal jest jednak całkiem gęsta, a usieciowienie społeczne emeryta - dużo uboższe. Traci wspaniały społeczny kapitał, jaki jeszcze niedawno miał. Co należy robić? Aktywizować emerytów. Społecznie.

W USA lub Wielkiej Brytanii osoby na emeryturze uczą się tańczyć, piszą książki, zwiedzają bliższą i dalszą okolicę. Mają zorganizowane społeczne życie. Nadal mogą nawiązywać nowe znajomości i podtrzymywać stare. A u nas? Pomyślmy o naszych dziadkach. Gdzie oni poznali przyjaciół będąc na emeryturze?

Ogródki, pracownicze czy rodzinne, to chyba jedyne zorganizowane, działające na tak dużą skalę miejsce w Polsce, które pełni tak aktywizującą formę. Uniwersytety Trzeciego Wieku to kilkadziesiąt tysięcy słuchaczy, działkowców są ponad 2 miliony. Mają swoje zebrania, głosowania, nocne patrole, dyskusje o mszycach i metodach walki z nimi, wymieniają się sadzonkami i radami przycinania drzewek owocowych. Sporą część pobytu na działkach zajmują im właśnie relacje społeczne. Bez ogródków zniknie i ta platforma. Jeśli zapadnie decyzja, by je likwidować, to rzucajmy się do budowania równie powszechnej formy uspołeczniania emerytów i osób starszych. Przedłużymy im życie i podniesiemy jego jakość.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj