Mizerski na bis
Prokuratorskie sztuczki

O niepokojących zjawiskach w prokuraturze mówi się od dawna. Stawiane jest pytanie, czy prokuratorzy powinni być aż tak niezależni jak obecnie. O tym, że czasem niezależność ta idzie o wiele za daleko, świadczy opisana przez „Gazetę Wyborczą” sprawa prokuratora Konrada P. z Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota, który w toku nadzorowanych przez siebie śledztw (głównie sprawy o kradzież i oszustwa) usiłował nakłonić do uprawiania seksu 19 kobiet.

Ostatnia z nakłanianych niewiast (zatrzymana w centrum handlowym na próbie kradzieży) zdecydowała się o propozycji złożonej jej przez Konrada K. zawiadomić policję, która w służbowym pokoju prokuratora urządziła zasadzkę. Gdy kobieta przyszła i udała, że godzi się na spełnienie żądań prokuratora, a ten ściągnął spodnie w celu podjęcia stosownych czynności, funkcjonariusze weszli do środka.

Przyczyny zachowania Konrada K. wyjaśnia obecnie śledztwo prowadzone przez jedną z jego koleżanek po fachu. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że zachowanie to zmierzało jedynie do osiągnięcia korzyści osobistej w postaci seksu z kobietą (chociaż wiele wskazuje na to, że Konrad P.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj