Mizerski na bis
MOM, więc zjem

Prasa donosi, że dzięki szeroko zakrojonym badaniom specjalistów z dziedziny inżynierii materiałowej udało się wreszcie ustalić skład parówek sprzedawanych w Biedronce. Skład tych parówek od dawna rozpalał wyobraźnię uczonych, mówiło się o pakułach, papierze toaletowym, kopytach, płytach pilśniowych czy psie zmielonym z budą i łańcuchem. Ponieważ trudno było doszukać się w tych parówkach jakiegoś konkretnego smaku, pojawiło się nawet podejrzenie, że mogą znajdować się w nich obce produkty nieznanego pochodzenia.

Obecnie zagadka została rozwiązana. Jak ujawniła „Gazeta Wyborcza”, parówki z Biedronki są produktami pochodzenia jak najbardziej znanego i składają się „z MOM – 47 proc., skórki z kurcząt, wody, kaszy mannej, skrobi ziemniaczanej, a do tego baterii składników E z glutaminianem sodu na czele”.

Najbardziej smakowitym składnikiem wydaje się być MOM, czyli „masa kostno-tłuszczowa uzyskana po podgrzaniu i zmieleniu szkieletu zwierzęcego, ewentualnie przeciśnięciu go pod wysokim ciśnieniem przez sita różnej wielkości”.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj