Nowa mowa
Na peklażu

Kiedyś to były melanże. Oczywiście, jeszcze wcześniej biby, balety i prywatki, ale nawet jeśli wsłuchamy się w słowa przebojów („lata melanży, trzy dekady w branży” – to z utworu Abradaba), zauważymy, że słowo „melanż” jako określenie imprezy towarzyskiej mieszka w polszczyźnie już długo. Tak długo, że wydaje się lekko zużyte, nadgryzione zębem czasu, a może nawet nadpsute.

Zmiana, która nadeszła (jak donosi poświęcony młodej polszczyźnie serwis ­vasisdas.pl), jest znacznie bardziej odporna na psucie. To „peklaż”. „Gruby melanż, gruba impreza” – definiuje to tekst innego hiphopowego nagrania, niejakiego ­Zeucera. W wersji nieco mniej grubej, a przynajmniej skromniejszej: peklażyk. Jak w euforycznym wpisie na temat jakiegoś jeszcze innego nagrania na Facebooku: „Wręcz idealne na weekendowy peklażyk!

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj