Nastolatki w głębokiej depresji. Dlaczego?
Presja i depresja
900 tys. dzieci i nastolatków potrzebuje pomocy psychologiczno-psychiatrycznej. Depresja i lęki dopadają ich coraz częściej, coraz młodsi próbują samobójstw.
Przez 10 ostatnich lat liczba najmłodszych pacjentów całodobowych oddziałów psychiatrycznych i odwykowych wzrosła z 8,8 tys. do 9,5 tys.
Tatiana Kostareva/PantherMedia

Przez 10 ostatnich lat liczba najmłodszych pacjentów całodobowych oddziałów psychiatrycznych i odwykowych wzrosła z 8,8 tys. do 9,5 tys.

Leczenie dzieci jest o tyle ważne, że wielu dorosłych samobójców ma za sobą próby podejmowane już w wieku kilkunastu lat.
Antoine Juliette/BEW

Leczenie dzieci jest o tyle ważne, że wielu dorosłych samobójców ma za sobą próby podejmowane już w wieku kilkunastu lat.

Zdaniem prof. Anny Brzezińskiej - psycholożki rozwojowej, wielu rodziców desperacko stara się uchronić dzieci przed porażką głównie dlatego, że nie wie, jak się w takiej sytuacji zachować.
Mandy Godbehear/PantherMedia

Zdaniem prof. Anny Brzezińskiej - psycholożki rozwojowej, wielu rodziców desperacko stara się uchronić dzieci przed porażką głównie dlatego, że nie wie, jak się w takiej sytuacji zachować.

Tabletki taty stały na szafce nocnej, nikt ich przed Marcinem nie chował. Inteligentny 10-latek to nie przedszkolak, nie pomyli przecież lekarstw z cukierkami. W tamto popołudnie, po szkolnej bójce, Marcin się nie pomylił. Wsypał sobie do gardła fiolkę pigułek na serce, bo tego właśnie chciał...

Bartosz zaczął nacinać sobie skórę na rękach, gdy odkrył, że w ogóle nie ciekawią go rozmowy kolegów o dziewczynach. Że dla niego dziewczyn mogłoby nie być, wystarczyliby chłopcy. Najpierw ciął tylko naskórek. Potem głębiej. Gdy pojawiała się krew, napięcie z niego opadało, czuł ulgę...

Kamil zawsze był cichy, nie ganiał za piłką. Dwaj chłopcy w zerówce zwąchali w tym słabość. Dokuczali, tarmosili, a Kamil coraz bardziej się zamykał. W końcu prawie w ogóle przestał mówić...

Ból na klatę

Według danych Ministerstwa Zdrowia ok. 900 tys. dzieci i nastolatków przeżywa problemy i trudności, które wymagają interwencji specjalistów zdrowia psychicznego. Co dziesiąty młody człowiek!

Przybywa samobójstw. Polskie Towarzystwo Suicydologiczne zwraca uwagę zwłaszcza na chłopców do 19 roku życia – w 1990 r. odebrało sobie życie 232, w 2009 r. – 294. Prof. Tomasz Wolańczyk, krajowy konsultant psychiatrii dzieci i młodzieży, widzi trend: – Kiedy zaczynałem pracę, próby samobójcze były domeną 16-, 18-latków, u 10-latków zdarzały się raz na kilka lat. Teraz jest ich kilka rocznie.

Prawdziwą liczbę niedoszłych samobójców trudno określić – szpitalna buchalteria nieraz klasyfikuje odratowanych jako ofiary zatruć albo wypadków. Psycholog Agnieszka Recheta zapytała uczniów szkół ponadgimnazjalnych w Rudzie Śląskiej, czy próbowali ze sobą skończyć. 30 na 200 ankietowanych odpowiedziało, że tak. Według psychologów wśród osób poniżej 18 roku życia tylko co dziesiąty, może nawet co piętnasty zamach na własne życie jest skuteczny. Oznaczałoby to, że co roku próbuje się zabić od 4,5 tys. do 6 tys. dzieci.

Przez 10 ostatnich lat liczba najmłodszych pacjentów całodobowych oddziałów psychiatrycznych i odwykowych wzrosła z 8,8 tys. do 9,5 tys. Młodych ludzi jest coraz mniej (niż demograficzny), więc w przypadku niektórych zaburzeń liczba pacjentów się podwoiła. Na szczęście mniej dzieci i nastolatków wymaga dziś leczenia z uzależnień. Przybywa za to cierpiących na zaburzenia afektywne, czyli związane z nastrojem i emocjami. „Podczas gdy jeszcze kilka lat temu na podwyższony poziom stresu, wyczerpanie, ból głowy, przygnębienie uskarżała się mniejszość (30–40 proc. nastolatków), dziś mniejszość się nie uskarża” – pisze w raporcie „Młodzi 2011” socjolog prof. Krystyna Szafraniec.

Specjaliści badający młodzież oceniają, że ból psychiczny, niemal zawsze towarzyszący kryzysowi tożsamości w okresie dorastania, dziś staje się szczególnie dotkliwy. Jak tłumaczy Krystyna Szafraniec, powodem jest moralne i społeczne osamotnienie wobec przemian zachodzących we wszystkich społeczeństwach Zachodu: „Młodzi ludzie pozostawieni sami sobie przestają wiedzieć, co jest dobre, a co złe, z czym zgadzać się nie powinni. Często braknie im sił, by znieść najmniejsze niepowodzenie”.

Dziadek ani matka nie powiedzą im, w jakim kierunku się kształcić, bo doświadczenia ludzi, którzy przepracowali kilkadziesiąt lat w jednym zawodzie, nie przystają do dzisiejszej rzeczywistości. Młodzi gubią się w tym, co jest normą, co nie. W telewizji oglądają fajnych sławnych gejów, w domu słyszą pogardliwe komentarze o pedałach. Nie wiedzą, czy zabiegać o wykształcenie, które może okazać się bezwartościowe. O pieniądze, które przez jedną błędną decyzję można stracić. O popularność, która może stać się przekleństwem.

Zachodni psychologowie dostrzegli, że wielu nastolatków deklaruje samodzielność, mówią, że „dają radę” pod presją masowej kultury. Narzucany przez nią optymizm, przekaz, że świat daje nieograniczone możliwości każdemu, kto chce po nie sięgnąć, przynosi i ten skutek, że gdy młodym przytrafia się niepowodzenie, zwalają je na własne nieudacznictwo, nawet jeśli tak naprawdę przyczyny są od nich niezależne. Biorą na siebie zbyt trudne do udźwignięcia napięcia, płacąc za to depresją, zniechęceniem i autoagresją.

Badacze młodzieży nazwali to zjawisko psycho-falą. Powstaje w odpowiedzi na rozszalały kryzys, niedopasowanie wynoszonych ze szkoły nauk do współczesnego świata, na konieczność nieustannej rywalizacji w rankingach i testach, do których nikt młodych psychicznie nie przygotowuje, bo – paradoksalnie – wszyscy chcą im oszczędzić napięć.

Schody niezrozumienia

Można by uznać, że rosnąca liczba młodych trafiających do specjalistów to dobry objaw. Ludzie lepiej rozumieją problemy psychiczne, maleje lęk przed korzystaniem z pomocy. Ale to tylko część prawdy. – Po pomoc nadal rzadko zgłaszają się rodzice dzieci z zaburzeniami lękowymi, bo takie dzieci są grzeczne – nie pyskują, nie wychodzą wieczorami, nie stwarzają problemów – podkreśla Tomasz Wolańczyk.

A ponadto zawodzi system wsparcia. Na wszystkich piętrach – od rodziny przez szkołę na instytucjach do pomocy powołanych skończywszy.

Dom.

Do psycholożki rozwojowej prof. Anny Brzezińskiej z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza dzwonią czasem znajomi: ratuj, młody wrócił wściekły ze szkoły, rzuca plecakiem, psycholog potrzebny na gwałt. Profesor zwykle odpowiada pytaniem: a ty nie możesz porozmawiać? – Nasilające się problemy emocjonalne dzieci i nastolatków świadczą o tym, że coś złego dzieje się z relacjami między młodszym a starszym pokoleniem – nie ma wątpliwości prof. Brzezińska.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj