Możemy wracać

Podobno różnica pomiędzy poetą a dziennikarzem polega na tym, że poetą się bywa, a dziennikarzem się jest. Dlatego kiedy na zaproszenie przyjaciół wylądowałem na gościnnej ziemi hiszpańskiej, nie zamierzałem tracić czasu, tylko obejrzeć tamtejszy kryzys z bliska. Pierwsze dni upłynęły mi na odzyskiwaniu mojej walizki. Kiedy już ostatni pasażerowie zabrali walizki z karuzeli, pozostałem ze swoim problemem sam. Minęła północ. Biuro hiszpańskiej linii lotniczej Air Europa, którą przyleciałem, było zamknięte. Na drzwiach numer telefonu, pod który należy dzwonić w godz. 8–24.

Rano dzwonię. „Język hiszpański – naciśnij jeden. Angielski – press two”. „Jeżeli twój bagaż zaginął – naciśnij jeden, zostawiłeś coś na pokładzie samolotu – naciśnij dwa... Wszyscy nasi konsultanci są zajęci, proszę czekać...”. Banalna to przygoda, wiele osób ją przeżyło.

W końcu odzywa się żywy człowiek.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj