Wymyślił Klewki, teraz jest mistrzem polskich procesów
Wyrokowiec
Sądy w całej Polsce skazały Bogdana Gasińskiego w sumie na 28 lat więzienia. Przewożono go już w 124 konwojach (koszt jednego to kilka tysięcy złotych), a czeka go jeszcze ponad 60 spraw. Gangster, zabójca? Nie, zwykły oszust hotelowy.
Urażają go określenia oszust, fałszerz i złodziej. Fakt – oszukiwał, fałszował i kradł, ale – podkreśla – zawsze w imię wyższych racji.
Kuba Kamiński/Fotorzepa/Forum

Urażają go określenia oszust, fałszerz i złodziej. Fakt – oszukiwał, fałszował i kradł, ale – podkreśla – zawsze w imię wyższych racji.

Trudno nazwać pobyt Bogdana Gasińskiego (nazwisko ujawniamy za jego zgodą) za kratami monotonnym. Dzień niepodobny do dnia. Ale to się mu nie podoba, skarży się, ostatnio ogłosił głodówkę. Na widzenie przychodzi blady jak ściana.

Urażają go określenia oszust, fałszerz i złodziej. Fakt – oszukiwał, fałszował i kradł, ale – podkreśla – zawsze w imię wyższych racji. Pierwszy wyrok, w zawieszeniu, dostał za wyłudzenia. Doniesienie złożył szef PKS z Jeleniej Góry. Bogdan był tam rewidentem, kontrolował kierowców. Dyrektor przed sądem scharakteryzował byłego już kontrolera: „Był pracownikiem skutecznym”. Przy okazji narażał jednak firmę na straty, nocując w najdroższych hotelach.

A później zjawił się w stolicy, wszędzie było go pełno, zwłaszcza w Sejmie; człowiek znikąd stał się bywalcem salonów. Aż od Rudolfa Skowrońskiego dostał posadę dyrektora w gospodarstwie rolnym w Klewkach.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj