Ziemkiewicz o Żydach, czyli nowa forma rasizmu?
Czy rasizm (na pewno) wyszedł z mody
Rafał Ziemkiewicz wypowiedział się na temat Żydów w II Rzeczpospolitej i wywołał burzę. Dlaczego?
Rafał Ziemkiewicz podczas spotkania z członkami Klubu Frondy w częstochowskim kościele akademickim.
Wojciech Barczyński/Forum

Rafał Ziemkiewicz podczas spotkania z członkami Klubu Frondy w częstochowskim kościele akademickim.

Wypowiedź Rafała Ziemkiewicza podczas niedawnego szczecińskiego spotkania z czytelnikami wzbudziła bardzo duże kontrowersje i odbiła się szerokim echem w polskich mediach. Publicysta stwierdził, że antysemityzm międzywojennej endecji nie opierał się na pobudkach rasistowskich, a na rzeczywistym konflikcie ekonomicznym, bowiem Żydzi tworzyli „sitwy” utrudniające Polakom dostęp do miejsc pracy. Burzę, którą wywołał swoją wypowiedzią Rafał Ziemkiewicz, można przynajmniej częściowo wytłumaczyć zmieniającymi się normami społecznymi odnoszącymi się do publicznego wyrażania uprzedzeń.

Już od lat 80. w Stanach Zjednoczonych intensywnie badano zjawisko tzw. nowoczesnego rasizmu, czyli właśnie zmian formy wyrażania rasistowskich poglądów. O ile przez wiele lat można było otwarcie głosić przekonania o intelektualnej niższości osób czarnoskórych czy konieczności ich izolacji, o tyle wraz z postępami czynionymi przez ruch na rzecz praw obywatelskich i wprowadzaniem desegregacji oraz równouprawniania, takie poglądy stawały się „niepoprawne”. W prowadzonych od lat 40. badaniach nad postawami wobec mniejszości Amerykanie okazywali się z roku na rok bardziej tolerancyjni, choć w rzeczywistości sytuacja mniejszości w ich kraju wcale nie poprawiała się znacząco, a sprzeciw wobec desegregacji i akcji afirmatywnej pozostawał bardzo duży. Wówczas psychologowie społeczni, m.in. John McConahay z Dake University jego i współpracownicy, stworzyli koncepcję nowej formy rasizmu. Zgodnie z nią osoby uprzedzone nie były już gotowe publicznie wyrażać swoich poglądów, a niechęć do ludzi czarnoskórych  ujmowały w nowe kategorie – na przykład twierdząc, że Czarni mają już wystarczająco dużo praw i że akcja afirmatywna nie jest potrzebna. W ten sposób nadawali swoim wypowiedziom pozór politycznych argumentów i odsuwali ryzyko bycia oskarżonymi o rasizm.

Podobnie jest z antysemityzmem. Jawne wyrażanie anty-żydowskich sentymentów nie jest dobrze widziane i w prosty sposób kojarzy się z polityką i poglądami nazistowskimi, a to nie przysparza politycznego poparcia (przynajmniej w większości społeczeństwa). W związku z tym prawica, przynajmniej ta o sporych politycznych aspiracjach, próbuje się od takich poglądów odcinać. Sam Rafał Ziemkiewicz pisał przecież w 2011r.: „Antysemici – won z prawicy”. Jego ostatnia wypowiedź jest jednak przykładem dosyć tradycyjnego antysemityzmu, zgodnie z którym Żydzi organizują się celem zdobywania władzy, czy (jak w tym przypadku) utrudniania życia Polakom, którzy jedynie „bronili się” przed nimi, tworząc getta ławkowe. Nie dziwi więc fakt, że wiele osób poczuło się zobligowanych wytknąć Ziemkiewiczowi, że jego wypowiedź była zdecydowanie antysemicka i jako taka w obecnych czasach nieakceptowalna, a próby wybielania międzywojennej endecji – co najmniej niesmaczne. 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj