Małżeństwo aż do śmierci
Bardzo starzy oboje
Kilkadziesiąt lat razem, a na koniec wspólna niedołężność. Takich par jest w Polsce ponad milion.
Kadr z filmu „Miłość” Michaela Hanekego.
Gutek Film

Kadr z filmu „Miłość” Michaela Hanekego.

Był akurat 1 listopada, Wszystkich Świętych, 2012 r. Poznań, oboje lekarze około osiemdziesiątki. Przedawkowali insulinę, którą ona leczyła cukrzycę. Zastrzyki robił on, bo miał sprawniejsze ręce, ona już tylko leżała. Najpierw jej wkłuł igłę, potem sobie. List też pisał on. Niewiele – że po prostu nie chcą już tak żyć, w takim zdrowiu. Ostatni gest czułości.

Podobnych par jest w Polsce ponad milion: oboje ponad 70, 80 lat, z chorobami przewlekłymi. Po kilkadziesiąt lat razem, czasem wystarczająco długo, by już się znienawidzić. Gdy zaczyna się niedołężność, mają tylko siebie.

Około 100 tys. ludzi opiekuje się tym drugim z chorobą Alzheimera. Niewiele mniej – kimś po wylewie, w paraliżu, w demencji. Jedno kruche taszczy wtedy drugie bezwładne albo oporne – z wózka do wanny, na wózek, na sedes, na antyodleżynowy materac. I tak codziennie, dziesiątki powtórzeń.

Jedno

To zaopiekowane nawet nie powie dziękuję. Tak bywa najczęściej. Gorzej, ono nawet tak nie pomyśli. Jak w głośnym, nominowanym do Oscara, filmie Michaela Hanekego „Miłość”, który parze starych aktorów kazał zmierzyć się z traumą wspólnego odchodzenia. To zawsze widać – zamiast wdzięczności, na twarzy jakiś miks emocji, głównie złych.

Więc nie ma dziękuję. Są za to na przykład urojenia. Częsty skutek uboczny alzheimera i demencji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną