Czerwona Babcia

Jak znam moją kochaną redakcję, to na okładce znów będzie święty obrazek, a ten felieton zakłóca atmosferę Wielkanocy, ale niech tam – odrobina pluralizmu nie zaszkodzi.

Na Czerniakowie, tam gdzie „boso, ale w ostrogach” przechadzał się Stanisław Grzesiuk, była sobie uliczka Heleny Kozłowskiej. Niewielka to jest uliczka, stoi na niej tylko jeden domek, ale i to raziło IPN oraz radnych PiS, którzy uznali, że nazwa uliczki „jest formą szacunku dla ideologii komunistycznej i jej reprezentantów”, i przeznaczyli ją do zmiany. Inicjatywa IPN i radnej Olgi Johann (PiS) miała jeden nieoczekiwany i dobry skutek. Aleksandra Domańska, wnuczka Kozłowskiej, reżyserka, scenarzystka, eseistka, zainteresowała się losem swojej babci, postanowiła znaleźć odpowiedź na dwa pytania: Dlaczego babcia zasłużyła na „własną” uliczkę w PRL i co takiego zrobiła, że w wolnej Polsce ta uliczka została jej odebrana?

W rezultacie tych poszukiwań powstała bardzo dobra książka „Ulica Cioci Oli” (Wydawnictwo Krytyki Politycznej) – wymarzona lektura dla lustratorów do trzeciego pokolenia, dzieci i wnuków KPP-owców, ze szczególnym uwzględnieniem żydokomuny, a także dla czytelników poszukujących odpowiedzi na takie pytania, jak: Jak można było zostać komunistą?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj