Strzelaniny w USA
Czy broń obroni przed bronią?
Każda strzelanina w Ameryce otwiera kolejne odsłony dyskusji nad wprowadzeniem obostrzeń w dostępie do broni. Najczęściej proponowane rozwiązania kompletnie pomijają jednak ustalenia nauki o tym, jak działa człowiek.

 

Jeden z istotniejszych wątków debaty dotyczy tego, czy wprowadzenie zakazu sprzedaży broni dla osób niezrównoważonych psychicznie może ograniczyć powtarzające się ataki agresji z użyciem rewolwerów i karabinów (spora część polityków wierzy, że tak; szczególnie w następstwie ataku w Bostonie nasilają się także pomysły, by zaostrzyć politykę wizową wprowadzając obowiązkowe badania psychologiczne, psychiatryczne i wywiad psychologiczny dla imigrantów). Pobocznymi wątkami są: wprowadzenie do miejsc publicznych, gdzie przebywają dzieci, czyli do szkół, na place zabaw - jeszcze większej liczby jeszcze bardziej uzbrojonych strażników, a także ograniczenie dostępności broni automatycznej pozwalającej ranić wiele osób na raz.

 

Patrząc na powyższe pomysły, mam nieodparte wrażenie, że psychologowie społeczni przestali być słyszani. I to mimo tego, że „Ameryka psychologią społeczną stoi” - to tu wydawane są czołowe czasopisma dziedziny; w znakomitej większości to Amerykanie zasiadają w redakcjach tychże; to właśnie oni są autorami najbardziej znanych i sprzedawanych na świecie podręczników z tego obszaru.

 

Przejrzyjmy kilka przykładów zaczerpniętych z któregokolwiek z tych podręczników. Po pierwsze, czy wywiad psychologiczno-psychiatryczny przed nabyciem broni ma sens? Czy zawsze zbrodniarz jest chory psychicznie? Czy ktoś zdrowy psychicznie może dokonać zbrodni? Choć wolelibyśmy odpowiedzieć twierdząco na dwa pierwsze pytania, a  negatywnie na trzecie (wyklucza to możliwość popełnienia zbrodni przez nas - przecież my jesteśmy zdrowi), to wiedza zawarta we wspomnianych podręcznikach podważa nasz pomysł; nie doceniamy wpływu sytuacji, otoczenia na działania ludzi. Innymi słowy - normalny człowiek może stać się zbrodniarzem. Przykłady? Co pozwala przewidzieć, kto z kim będzie się lubił? Często sądzimy, że czynniki wewnętrzne - podobieństwo wartości i przekonań, podobne zainteresowania, podobny charakter i temperament. Czyli to, kim człowiek jest i jakiego człowieka spotka. A guzik prawda – znaczenie ma dystans, to jak daleko od siebie dane dwie osoby mieszkają, ilu mają sąsiadów, czy przed spotkaniem któraś z nich (albo obie) wykonywała ćwiczenia fizyczne, podnoszące poziom pobudzenia, czy brała środki przyspieszające pracę serca.

Jak skłonić przeciętnego człowieka do okrucieństwa? Założyć mu kaptur, rozgrzeszyć z odpowiedzialności i odseparować od widoku skutków swego działania. Przykłady z życia? Choćby zdziwienie sąsiadów morderców mówiących, że nie spodziewali się, że to taka normalna rodzina była, że taka spokojna i dzień dobry mówili. Konkretniej? Zamach w Bostonie i wypowiedzi ludzi znających młodszego z napastników („normalny, słodki, spokojny, ale nie wycofany czy zagubiony chłopak”). Jeszcze konkretniej? FBI rozmawiało pewien czas temu z jednym z zamachowców i ci fachowcy sprawę zamknęli jako nie rokującą zagrożeniem dla interesu USA. Z drugiej strony: prospołeczne zachowania drani pracujących dla okupanta podczas pierwszego Powstania Warszawskiego, czyli Powstania w Getcie, haniebne działania zwykłych ludzi nie mających w sobie krzty instynktów morderczych, tortury stosowane przez strażników „niosących wyzwolenie” Irakowi w Abu Ghraib.

Po drugie - czy wyprowadzenie większej liczby broni na ulice (uzbrojeni strażnicy) jest remedium na zmniejszenie liczby ataków i zabitych w wyniku użycia broni palnej? Przeprowadźmy eksperyment na sobie. Weźmy jakąś legalny środek przymusu bezpośredniego i wyjdźmy na ulicę. Młotek, pałka teleskopowa, gaz. Czy zmienia się nasze zachowanie? Myśli? Czy jestem spokojniejszy? Czy nie jest przypadkiem tak, że zaczynamy szukać guza i okazji do „dania nauczki jakiemuś draniowi”? Najczęściej odpowiemy: „Nie! Ja oczywiście bym się nie zmienił(a)”. A jednak - już obecność broni w zasięgu wzroku powoduje, że coraz więcej treści związanych z agresją zaczyna nam się kołatać po głowie, wychodzi z naszych ust. Danie normalnemu studentom pałki, munduru i ciemnych okularów powoduje eskalację agresywnych zachowań. Zastanówmy się, jaki wpływ będzie miało postawienie dwóch (zamiast jednego) policjantów, z automatyczną długą bronią (a nie krótką, osobistą, przy boku)? Czy na pewno wpłynie kojąco? I z grubej rury - czy istnieje prewencja przed zbrodnią? Odpowiedź jest krótka: nie. W stanach, w których wprowadzono karę śmierci za najcięższe przestępstwa, ich liczba wcale nie zmalała w porównaniu do stanu sprzed wprowadzenia tej kary. Nie jest też niższa niż w sąsiednich stanach, gdzie kary śmierci nie ma.

I wreszcie po trzecie  - jaka jest korelacja, a więc współwystępowanie, ilości dostępnej broni i liczby ofiar, zmarłych z powodu jej użycia? Porównajmy miasta Kanady i USA leżące przy granicy tych dwóch państw. Podobny dochód, korzenie kulturowe (lub ich brak), wartości, wiara, ustrój polityczny, liczba dzieci i imigrantów. Liczba ofiar śmiertelnych w USA jest wielokrotnie większa niż w Kanadzie.

Wniosek? Dla własnego bezpieczeństwa - uczmy się psychologii społecznej i miejmy na uwadze to, jak sytuacja potrafi nas zmienić. Zadziwiająca jest bowiem oporność decydentów, społeczeństwa wobec wyników badań znanych od lat. Pozostaje zrzucić to na karb efektu nazywanego czasem „lepszy od przeciętnego”, zgodnie z którym uważamy, że to inni są bardziej podatni na wpływ oglądanej agresji, pornografii czy reklam, co wpływa na wzrost zachowań agresywnych, przemocy na tle seksualnej, czy zakupomanii. My sami wydajemy się sobie ostoją racjonalności i refleksyjnego lub analitycznego działania. Tymczasem, podobne wariactwa jak w USA dzieją się i u nas - co wzbudza zdziwienie przyjaciół z Ameryki.

Powstanie komentarza było możliwe dzięki grantowi Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Mobilność plus”:  644/MOB/2011/0.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj