Lewandowski realizuje swój sen
Piękności nocy
Robert Lewandowski, lat 24, strzelając cztery bramki Realowi Madryt, stał się prawdopodobnie najbardziej znanym Polakiem na świecie. W globalnym panteonie sławy zajął miejsce obok, starszego o pokolenie, Zbigniewa Bońka. Czy po finale Ligi Mistrzów dorówna mu także pod względem triumfów w europejskich pucharach?
Robert Lewandowski zrealizował swój sen w ciągu niecałych trzech lat, bo tyle minęło od jego transferu z Lecha Poznań do Borussii Dortmund.
ICON SPORT/Newspix.pl

Robert Lewandowski zrealizował swój sen w ciągu niecałych trzech lat, bo tyle minęło od jego transferu z Lecha Poznań do Borussii Dortmund.

Nic nie szkodzi, że w następnych ważnych meczach Lewandowski grał gorzej, nie strzelił Bayernowi karnego, że jego Borussia pewnie przegra wielki finał Ligi Mistrzów. Lewy przeszedł już do legendy futbolu; kojarzą go setki milionów kibiców w Europie, Afryce, Ameryce Łacińskiej – wszędzie tam, gdzie piłka i piłkarze są obiektami kultu. Tyle szumu wokół polskiego piłkarza nie było od 30 lat, gdy w 1982 r. Boniek przeszedł z Widzewa Łódź do Juventusu Turyn. Wtedy do gabinetu prezesa Widzewa Ludwika Sobolewskiego ustawiały się w kolejce delegacje czołowych europejskich klubów, ale wszystkich przebił szef Juve i Fiata Gianni Agnelli – mający tradycyjnie dobre kontakty z władzami PRL. Klub zapłacił za Bońka zawrotną jak na tamte czasy, nie tylko w polskim futbolu, kwotę 1,8 mln dol. To było w maju 1982 r., tuż przed mundialem w Hiszpanii, po którym cena za Bońka, wodzireja polskiej reprezentacji, trzeciej drużyny turnieju, jeszcze wzrosła. Ale wtedy mistrzostwa świata nie były traktowane przez piłkarzy jak okno promocyjne – transfery załatwiało się głównie przed turniejem, aby potem skupić się już tylko na grze dla narodowej drużyny.

Dziś wieść niesie, że po rewanżu Borussii Dortmund z Realem o urokach „życia jak w Madrycie” przekonywał Lewandowskiego osobiście prezydent królewskiego klubu Florentino Perez. Wiadomo również, że trener José Mourinho, będący już jedną nogą z powrotem w Chelsea Londyn, klubie, gdzie jest kochany miłością bezwarunkową, wysłał napastnikowi esemesa: „Chcę z tobą pracować w nowym klubie”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną