Zawód: stacz w kolejce po zdrowie
Przychodzi Tadzio do lekarza
Im gorzej w służbie zdrowia, tym więcej pracy ma Tadeusz Żak. Od 12 lat wynajmuje się w Tarnowie do stania w przychodnianych kolejkach.
Usługa Żaka jest zgodna z prawem. Zapisu chorego do lekarza może dokonać osoba trzecia.
Leszek Zych/Polityka

Usługa Żaka jest zgodna z prawem. Zapisu chorego do lekarza może dokonać osoba trzecia.

Tadeusz Żak ma opinię bardzo wiarygodnego stacza. I cechy osobowościowe niezbędne do stania.
Leszek Zych/Polityka

Tadeusz Żak ma opinię bardzo wiarygodnego stacza. I cechy osobowościowe niezbędne do stania.

Marzeniem Żaka jest przeprowadzić z ministrem Arłukowiczem rozmowę w cztery oczy.
AN

Marzeniem Żaka jest przeprowadzić z ministrem Arłukowiczem rozmowę w cztery oczy.

Obecnie jest tak źle, że Tadeusz Żak ledwo wyrabia się z przyjmowaniem zleceń na stanie. Z rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia wynika, że mamy najdłuższe kolejki do lekarzy w Europie. W kalendarzu ma już zabukowane terminy z miesięcznym wyprzedzeniem. Klientów jest tylu, że – aby nie przemęczać nóg – kupił kijki nordic walking i zrobił dwudniowy kurs z kijków. Bo Żak ma 130 cm wzrostu, idąc w kolejkę, musi wydrobić więcej kroków.

Stoi profesjonalnie. Ma w plecaku rozkładany stołeczek do spania podczas stania, termos z kawą/herbatą oraz wizytówki. Na grzbiecie plecaka zamontował nieprzemakalny szyld fosforyzujący: „STACZ KOLEJKOWY, REJESTRACJA DO LEKARZY SPECJALISTÓW, TEL.”. Żak przestał już kilka reform w służbie zdrowia. Ma opinię bardzo wiarygodnego stacza. I cechy osobowościowe niezbędne do stania.

Po pierwsze: wytrzymałość

Jest piątek, 9 rano. Dopiero co Tadeusz Żak zszedł z 30-godzinnego stania (ze środy na czwartek stał w kolejce do ortopedy, w czwartek już nie schodził, tylko stanął do neurochirurga i onkologa), a tu wpadają nowe zlecenia: panie Tadku, do urologa. Najszybciej. Tadeusz ślini palce, kartkując terminarz.

Usługa Żaka jest zgodna z prawem. Zapisu chorego do lekarza może dokonać osoba trzecia. Mowa o przyjęciach spod okienka, na numerki wydawane na bieżący dzień, limitowane przez NFZ dla kilku pierwszych osób z kolejki.

W 2005 r. Żak stracił większość rejonów w Tarnowie z powodu wejścia w życie nowych systemów rejestracji. Przyjęcia spod okienka zmieniono na terminowe, co miało usprawnić i służbę, i zdrowie. Poprawa polega na tym, że chory może telefonicznie wstawić się na termin. Ale te, też limitowane przez NFZ, wyczerpują się szybko. Ludzie, dostając odległe terminy (2,5 roku na operację zaćmy, 3 lata na wstawienie endoprotezy), zaczęli bać się, że życia im zabraknie. Przy systemie okienkowym został tylko miejscowy szpital św. Łukasza, a u Żaka zrobił się jeszcze większy ruch. Schorowani dzwonili: pan pomóż, przecież oni stworzyli kolejki do prosektorium.

Reforma najbardziej sparaliżowała tych w gipsie. Zamawiają stanie u Tadka nawet z innych powiatów. U nich pierwsze wolne terminy do ortopedy na zdjęcie gipsu wypadają za 4 miesiące. Więc totalnie unieruchomieni. Jeśli sami zechcą uwolnić się z gipsu, nie dostaną odszkodowania z ubezpieczenia.

Im durniejsza reforma, tym dłuższe stanie do specjalisty. Żaka wynajmują głównie niemający siły stać. Starzy, niewidomi, z zaćmami, przepuklinami, protezami, rozrusznikami serca. Bo w kolejce ważna jest wytrzymałość. Należy przygotować się na stanie nawet 40-godzinne.

Żak ma nogi krótkie, ale solidne. Pięć razy doszedł na nich w pielgrzymce do Częstochowy. Ostatni raz 23 lata temu, w intencji poznania adekwatnej kobiety do życia. Wróciwszy zaanonsował się w biurze matrymonialnym, gdzie jego wyobrażony model skrzyżował się z modelem Jolanty, wyższej o 15 cm.

I pchali ten życiowy wózek wspólnie, aż 12 lat temu na ramieniu żony zrobił się ropiejący kaszak. Rano o godzinie 5.30 poszła zarejestrować się do chirurga i wróciła spłakana: kochanie, ja nigdy się nie dostanę. Żak obiecał, że zrobi coś z tym faktem. Wyszedł stać o pierwszej w nocy i był na czele kolejki. Zobaczył, jak schorowani, dla których zabrakło numerków, wykańczają się nerwowo, powiedział żonie: może wejść w stanie i coś wystać do renty? Jolanta sceptycznie: idź i stój, może coś wystoisz.

Ogłosił się ze staniem w „Echu Tarnowskim” oraz na słupach i zaczął się delikatny ruch. Początkowo Żak brał smektę na biegunkę, tak był przejęty, żeby się wywiązać. Minęło 12 lat, jak stoi, a w służbie zdrowia też nic się nie rusza.

Tuż przed godz. 7.00, zanim otworzą okienka, przychodzi w kolejkę zleceniodawca i Żak wychodzi, wstawiając go na swoje miejsce.

Po drugie: bezczelność

Służba zdrowia reformowała się i miało być coraz lepiej, więc Żak w obawie, że straci klientów, wchodził w inne branże: monterkę gniazdek elektrycznych, akwizycję zniczy, żelazek, suszarek, portierkę. Zainwestował w strój św. Mikołaja, wynajmując się sezonowo do wręczania prezentów. Witał gości przed wejściem do zamku w Nowym Wiśniczu na balu charytatywnym córki pana Kulczyka, która zrobiła wystrój na bajkową krainę. Dojeżdżał do opery krakowskiej, dorabiając jako marionetka w spektaklu „Rigoletto”.

Ale ciągle był potrzebny do stania, ponieważ NFZ ciął limity przyjęć. Raz do roku w Tarnowie ogłaszano akcję: 100 miejsc do ortodonty na prostowanie zębów u dzieci. Ludzie zamawiali stanie z półrocznym wyprzedzeniem. Ustawiał się 72 godziny przed czasem, a kolejka wyskakiwała na niego: a co, Żaczkowi ząbki pokrzywiło?!

 

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj