Mizerski na bis
Przykra sprawa

Media doniosły, że pewien pomysłowy komornik zabrał tracącej wzrok kobiecie sprzęt umożliwiający jej czytanie (urządzenie kosztowało 5,3 tys. zł, z czego 90 proc. zapłacił PFRON). Kobieta błagała, żeby tego nie robił, ale go nie przekonała. Sprawa jest przykra i pokazuje, w jak trudnych warunkach pracują polscy komornicy. Prawda jest taka, że z powodu pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, gdy komornik pojawia się w domu dłużnika w celu egzekucji, często nie ma mu czego zabrać. – Nawet jeśli są to renciści lub inwalidzi, o znalezieniu u nich sprawnego wózka inwalidzkiego czy działającego aparatu słuchowego można tylko pomarzyć – narzeka komornik, którego udało mi się namówić na chwilę rozmowy.

Przyznaje, że prawo nie ułatwia komornikowi pracy, nie pozwalając mu na zajęcie wielu rzeczy, takich jak pościel, bielizna, zapasy jedzenia i opału, papiery osobiste, odznaczenia, narzędzia i inne rzeczy konieczne do pracy zarobkowej, a także do nauki lub wykonywania praktyk religijnych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj