Mizerski na bis
W czym do ludzi
W ciągu ostatnich trzech lat, jak poinformowały media, politycy PO wydali ćwierć miliona złotych na ubrania (nie licząc wina i cygar).

Wydatki na ten ostatni cel to być może sygnał, że teraz ważniejsze od tego, z czym politycy idą do wyborców, będzie to, w czym do nich idą. – Tymi inwestycjami pokazaliśmy, że Platforma cały czas się zmienia. Jak pan widzi po tym, co mam na sobie, są to zmiany na lepsze – zapewnia znany poseł Platformy, strzepując niewidoczny pyłek z ciemnoszarej marynarki Armaniego.

– Powiedzmy sobie szczerze: poważnej polityki nie da się dziś robić w krajowych ciuchach i szmatach z second handu – dodaje, wypuszczając kłęby kosztownego dymu z cygara. – Ubieranie się w coś takiego to zwykły populizm i osłabianie nie tylko demokracji, ale także wyborców. W ten sposób stajemy się współodpowiedzialni za narastającą w społeczeństwie agresję i niechęć do klasy politycznej.

Zarówno z prawej, jak i z lewej strony słychać co prawda radykalne głosy, że politycy powinni wyglądać jak zwykli ludzie, ale są to postulaty zupełnie oderwane od rzeczywistości.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj