Z ziemi włoskiej do Polski

Ech, posiedziałby sobie człowiek na tarasie w Umbrii czy Toskanii, z widokiem na Montepulciano, cyprysy i gaj oliwny. Niestety, nie dla was Toskania, bo tam przyjmują tylko nędzarzy, biednych jak mysz kościelna, takich jak Jan Rokita, którego nieludzki wymiar sprawiedliwości w Polsce puszcza z torbami. Jeżeli macie dobre serce (i parę groszy), to możecie poratować finansowo osoby będące w potrzebie. Może to być Jan Rokita, który przed komornikiem schronił się w Toskanii i być może nie powróci na ojczyzny łono; możecie zasilić finansowo dziennikarkę Dorotę Kanię, na rzecz której trwa zbiórka, gdyż kolejny raz została skrzywdzona przez wymiar (nie)sprawiedliwości. Możecie też odpowiedzieć na apel w Internecie i wrzucić pieniążki do sieci zawieszonej w polityce przez dziennikarzy niepokornych.

Z tych wszystkich potrzebowskich najbardziej wzruszający jest przypadek Jana Rokity. Kilka tygodni temu ogłosił on w TVN, że grozi mu ruina, ponieważ nie ma żadnych zasobów, tymczasem sąd skazał go na bardzo kosztowne (rzekomo 300 tys.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj