"Karta Warszawiaka" czyli jak kupić wyborcę
Wybór Władzia
Na proponowanych zmianach cen biletów w Warszawie mieszkańcy nie zaoszczędzą zbyt wiele. Ale i tak zapewne poczują się lepiej.
Facebook

W latach 70. ubiegłego wieku wybitny brytyjski psycholog społeczny Henri Tajfel przeprowadził prosty eksperyment na uczniach bristolskiego gimnazjum. Podzielił uczniów arbitralnie, zgodnie z nic nieznaczącym dla uczniów kryterium (na tych, którym bardziej spodobał się jeden abstrakcyjny obraz od drugiego). W ten sposób powstały dwie grupy. Potem pozwolił uczniom rozdzielać monety pomiędzy swoich i obcych zgodnie z zaproponowanymi przez badaczy strategiami podziału – i przyglądał się, jaką strategię uczniowie wybierają. Co go zaskoczyło, gimnazjaliści zwykle wybierali nie takie strategie, które gwarantowałyby ich grupie najwięcej pieniędzy – a raczej te, które maksymalizowały różnice między „swoimi” a „obcymi”. Gdy uczniom proponowano wybór pomiędzy podziałem „7 pensów dla nas – 1 pens dla nich” a podziałem „19 pensów dla nas, 25 pensów dla nich”, uczniowie chętniej wybierali tą pierwszą opcję, choć ich grupa obiektywnie na tym traciła.

Na podstawie tych badań Tajfel sformułował teorię tożsamości społecznej, która głosi, że zasadniczą potrzebą psychologiczną człowieka jest, aby jego grupa wypadała lepiej od innych grup – dzięki czemu członkowie grupy mogą podwyższyć sobie samoocenę. Wystarczy zatem wmówić ludziom jakieś nieistotne kryterium (np. wysocy contra niscy, starzy contra młodzi, warszawiacy contra „słoiki”), i potem dokonać prostej dyskryminacji na tej linii podziału, a natychmiast „naszym” poprawi się samoocena. Członkowie danej grupy chętnie zrezygnują z własnej korzyści, gdy tylko będą mieli pewność, że „obcy” stracą jeszcze więcej.

Propozycja „Karty Warszawiaka”, ostatnio przedstawiona przez prezydent Warszawy, trafia właśnie w tę potrzebę mieszkańców miasta. Ratusz zaproponował znaczącą podwyżkę cen biletów okresowych – ale dotykającą wyłącznie osoby spoza Warszawy (ze 100 do 110 zł przy biletach miesięcznych i z 250 do 280 przy biletach kwartalnych). Warszawiacy za większość biletów będą płacić tyle samo co wcześniej – jedynie bilety miesięczne dla nich stanieją… o absurdalne 2 zł.

Wprowadzając tego typu zmianę Ratusz zamiast obniżyć ceny biletów (czego domagają się osoby skupione w ruchu „Stop Podwyżkom Cen Biletów”, które przed tygodniem złożyły do Rady Miasta ponad 15 tys. podpisów w tej sprawie), zaspokoił psychologiczną potrzebę wyróżnienia stałych mieszkańców miasta kosztem osób, których - w części przynajmniej - nie stać na to, żeby mieszkać w Warszawie. Dojeżdżają z Garwolina, Rawy Mazowieckiej czy Mławy, bo w ich miejscowościach nie ma pracy i nie są potencjalnym elektoratem. Wykorzystanie tego typu psychologicznych mechanizmów jest jednak niebezpieczne, bo ogranicza artykulację żądań politycznych – przez co psuje samą naturę działania politycznego. Łatwiej jest bowiem rządzić wykorzystując kryjącą się w nas wszystkich potrzebę wyższości i dominacji nad innymi.

Ostatnio amerykańscy psychologowie nazywają efekt zaobserwowany przez Tajfela „wyborem Władzia” („Vladimirs choice”). Nawiązuje to do opowieści o Władziu, który spotkał złotą rybkę. Rybka poprosiła go o sformułowanie życzenia, zaznaczając jednocześnie, że to samo życzenie spełni się również sąsiadowi Władzia w dwójnasób. Władzio przez chwilkę zastanowił się, po czym wymamrotał życzenie: „Wykol mi jedno oko”. Podobne życzenie spełnia właśnie warszawiakom ich Ratusz. Czy chcielibyśmy jednak żyć w mieście rządzącym się mentalnością Władziów?

 

 

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj