Fanatyczni kibice Ruchu Chorzów
Fanatomia
Oburzacie się na nas? A co wy z tego rozumiecie?
Kibice Ruchu Chorzów podczas meczu z Cracovią, sierpień 2013 r.
Jakub Ociepa/Agencja Gazeta

Kibice Ruchu Chorzów podczas meczu z Cracovią, sierpień 2013 r.

Nie jesteśmy kibicami, ale fanatykami. Kibic przyjdzie na własny stadion albo nie przyjdzie, jak mu się nie chce. Fanatyk przyjdzie zawsze. Bijemy się, ale nie dla zadymy. Kiedy trzeba gościa oklepać, klepiemy. Rozumiemy się?!

Wynajmujemy autokary albo pociągi, użeramy się z policją, potem z fanami gospodarzy, potem znów z policją. Wynik meczu to sprawa drugorzędna, liczy się obecność. Jeździmy, żeby wszyscy wiedzieli, że to my przyjechaliśmy. To my, to my, chorzowskie psy! Rozumiemy się?!

***

Radny miejski Chorzowa Ryszard Sadłoń, dla fanów Ruchu po prostu Rysiek, jeździ na wyjazdówki, ale – co przyznaje z zażenowaniem – na miejsca dla VIP. – Przyśpiewka o chorzowskich psach to ich sposób odreagowania. Nazywacie nas kibolami, pseudokibicami i bandytami, to proszę, jesteśmy tacy, jakimi nas chcecie – psy, które mogą ugryźć. To ich maska.

A co pod maską? Nie są tacy źli, są różni.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj