Mizerski na bis
Agresja kontrolowana

Wpływ kiboli na sprawy kraju stale rośnie. Jakiś czas temu próbowali obalić premiera Tuska, zyskując miano patriotów. Ostatnio zabrali się za porządkowanie takich sfer życia, jak polityka historyczna i sprawy zagraniczne. Wyraźnie wzrosła też liczba kiboli na wyższych uczelniach, gdzie – jak informują media – nie ograniczają się do biernego słuchania wykładów, ale sami zabierają głos. W jednej z uczelni wrocławskich wzięli nawet w swoje ręce sprawy kadrowe, nie zgadzając się na przyznanie doktoratu honoris causa prof. Zygmuntowi Baumanowi. Zdaniem kiboli Baumanowi doktorat się nie należy, gdyż dorobek naukowy tego uczonego nie jest im znany, a jego życiorys jest absolutnie nie do przyjęcia. Część środowiska naukowego obawia się, że jeśli policja nie rozpocznie zdecydowanych działań, rozochoceni kibole mogą niedługo zacząć forsować własnych kandydatów na profesorów i doktorów.

Minister spraw wewnętrznych ma już dość wtrącania się kiboli w sprawy kraju, dlatego uważa, że trzeba ich siłą zsocjalizować. „Rzeczpospolita” informuje, że wyjściem może być przymusowe kierowanie kiboli do udziału w programie kontrolowania agresji. Odwiedziłem jeden z ośrodków, w których program ten jest od niedawna realizowany. Jego dyrektor potwierdza, że kibole, których ma pod opieką, początkowo zupełnie swojej agresji nie kontrolowali.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj