Wirtualne życie umarłych
e-zmarli
Zabierają do grobu pajęczyny loginów i haseł. Potem fruwają w sieci ich bezpańskie profile. Serwery już zareagowały. Umarłeś? Jest dla ciebie aplikacja.
www.wirtualnycmentarz.pl

Polityka

Tylko w 2012 r. swoje osie czasu na Facebooku osierociło 3 mln użytkowników. Tysiące uczestniczyło w zdarzeniu: wypadek. Zakładając, że FB nie osieroci nas szybciej, za sto lat może straszyć pół miliarda duchów. Z 18 mln ocyfrowanych Polaków, 14 mln ma profile na FB. Jedyną wspólną cechą ich wszystkich jest to, że umrą. Serwery już konsumują ten ostatni event.

Więc jeśli jeszcze żyjesz, zadbaj o cyfrowe porządki przed śmiercią. Żebyś nie skazał się na wieczne fruwanie w hałdach pikseli.

(…)

Zrobiło się makabrycznie z nadejściem FB, gdy duchy zaczęły wpraszać się do grona znajomych. Albo fruwać jako lubiący to. Dla administratorów przecież żyjący.

Bo kogo poinformować, żeby wykasował – weźmy – ciocię? Serwer w Indiach, Kalifornii czy Irlandii? Że w środę był pogrzeb, a w sobotę FB przypomina aktywnym: złóż cioci urodzinowe życzenia. I czy usunięcie jej z listy znajomych będzie nietaktem? A ciocine wpisy na naszej osi czasu? To trochę tak, jakby pozbyć się pamiątek.

Śmierć przyparła serwery do muru. Musiały jakoś zsynchronizować technologię z losem nową aplikacją. Pierwszy był FB. W 2009 r. dodał usługę pochowaj profil/lub upamiętnij. Jeśli to drugie, w formularzu kontaktowym dołącz akt zgonu/lub link do nekrologu w lokalnej prasie. Nieaktywni już nie będą żywych zaczepiać. Tylko wisieć sobie w opcji „In memoriam”…

 

Cały reportaż Edyty Gietki w najnowszym numerze POLITYKI – dostępnym w kioskach, w wydaniach na iPadzie, Kindle i w Polityce Cyfrowej!

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj