Interaktywne książki Mizielińskich
Mają oko
Aleksandra i Daniel Mizielińscy
Bartosz Bobkowski/Agencja Gazeta

Aleksandra i Daniel Mizielińscy

Gdy poznali się na warszawskiej ASP, mieli różne pomysły na wspólną artystyczną przyszłość. Przez pewien czas połowa ich niewielkiego mieszkania w bloku na Żoliborzu była zamieniona w ciemnię. Potem, na trzecim roku studiów, założyli Hipopotam Studio, zajęli się tworzeniem stron internetowych – zarówno programowaniem, jak i projektowaniem. Aleksandra i Daniel Mizielińscy zaczynali w tej dziedzinie w momencie, gdy nie było wielkiej konkurencji, ale po pewnym czasie uznali, że to nie dla nich. Mieli dosyć deadline’ów i wiecznego użerania się z klientami. Nawet dobre zarobki nie były w stanie wynagrodzić stresu.

Wprowadzili radykalne i niespotykane w branży zasady współpracy z klientem: przedstawiali tylko jeden projekt. Jeśli zamawiającemu się nie spodobał – nic nie płacił. Jeśli się spodobał i zapłacił – nie mógł nic w nim zmienić.

Dziś nie mają klientów i sami narzucają sobie deadline’y na ukończenie książek. W branży wydawniczej mówi się, że są apodyktyczni, niesamowicie wnikliwi i drobiazgowi. Nie zaprzeczają. Za każdym razem starają się jeździć do drukarni, by towarzyszyć ostatniemu etapowi produkcji książki.

Fundamenty, czyli D.O.M.E.K.

Mizielińscy od lat pracują wspólnie, we własnym mieszkaniu, a ich życie zawodowe przeplata się z prywatnym. Na studiach żyli z komercyjnych zleceń, ale na ASP trafili do pracowni książki prof.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną