Agnieszka Sowa odpowiada na zarzuty Polskiego Związku Łowieckiego
Nadzór vs kontrola
Artykuł POLITYKI o myślistwie i myśliwych wywołał duży odzew ze strony Czytelników. Zareagował również Polski Związek Łowiecki stawiając szereg zarzutów, na które odpowiada autorka artykułu Agnieszka Sowa.
Polityka

Po publikacji artykułu „Rzeczpospolita Łowczych” (POLITYKA, nr 46/2013) otrzymaliśmy od rzecznika prasowego Polskiego Związku Łowieckiego Marka Matyska długi list. Pismo nie spełniało wymogów sprostowania, odpowiedzieliśmy na nie zatem listownie. Jednak Związek opublikował je na swojej stronie internetowej jako „pismo w sprawie sprostowania”. Pismo zamieszczamy także my, z obszernymi wyjaśnieniami Agnieszki Sowy.

List Polskiego Związku Łowieckiego:
W związku z opublikowaniem w nr. 46 tygodnika „Polityka” tendencyjnego artykułu pt. „Rzeczpospolita Łowczych” autorstwa Agnieszki Sowy, działając na podstawie art. 31a oraz art. 32 ustawy prawo prasowe, niniejszym wnosimy o zamieszczenie poniższego sprostowania.

W materiale prasowym znalazły się nieścisłe i nieprawdziwe wiadomości, zaś Autorka artykułu wykazała się nierzetelnością dziennikarską w przygotowaniu tekstu, nie weryfikując zamieszczonych informacji u źródła. W naszej ocenie Redaktor Naczelny Tygodnika „Polityka” powinien kierować się przede wszystkim kryterium obiektywności, co zmusza do dokonania wstępnej oceny, czy materiały nadesłane do publikacji są prawdziwe i ścisłe, czy też pozbawione tych cech. W naszej ocenie zawarte w materiale prasowym informacje są rezultatem braku znajomości podstawowych zasad gospodarki łowieckiej oraz obowiązującego w tym zakresie prawodawstwa. Niestety, nie jest to pierwsza próba przekazania opinii publicznej przez Agnieszkę Sowę informacji wypaczających w społecznym odbiorze wizerunek organizacji społecznej, skupiającej tysiące członków, zaangażowanych dla dobra polskiej przyrody (np. Polski Związek Wędkarski – artykuł „W służbie ryby”, Polityka, nr 23 (2861) z dnia 06.06.2012 r.).

Treść sprostowania PZŁ:

W związku z niebywałą jak na poziom tygodnika „Polityka” mnogością przeinaczeń, nieścisłości oraz nieprawdziwych informacji zawartych w artykule pt. „Rzeczpospolita Łowczych” (nr 46 z dnia 13.11.2013 r.) Polski Związek Łowiecki zdecydowanie oponuje przeciwko publikowaniu materiałów o tak tendencyjnym i kłamliwym wyrazie, stawiających myśliwych w negatywnym świetle w oczach opinii publicznej. Przedstawianie informacji w publikacji prasowej w tak nierzetelny sposób zaprzepaszcza pracę tysięcy osób na rzecz polskiej przyrody.

1. Nieprawdziwą informacją jest, jakoby Polski Związek Łowiecki był organizacją poza wszelką kontrolą. Nawet Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 11 lipca 2012 r., sygn. akt K 8/10, stwierdził: „Niezgodność z powyższymi wzorcami kontroli spowodowana jest bezzasadnym uprzywilejowaniem Związku (dot. Polskiego Związku Działkowców) w porównaniu z innymi stowarzyszeniami powołanymi na podstawie ustawy, a więc Polskiego Czerwonego Krzyża (dalej: PCK) oraz Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ). Zarówno PCK, jak i PZŁ podlegają bowiem nadzorowi odpowiednich organów administracji rządowej. (...) Z kolei PZŁ, zgodnie z art. 35a ust. 1 ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie (Dz. U. z 2005 r. Nr 127, poz. 1066, ze zm.), podlega nadzorowi ministra właściwego do spraw Środowiska”.

Odpowiedź autorki:

Ależ ja przecież wyraźnie napisałam, że „nadzór nad Polskim Związkiem Łowieckim sprawuje Ministerstwo Środowiska”. Jednak, jak doskonale wiemy, nadzór i kontrola to nie to samo. Dlatego napisałam również, że „w tym wypadku nadzór nie oznacza kontroli. Ministerstwo nie zatwierdza statutu PZŁ i nie może uchylić żadnej uchwały, nawet sprzecznej z prawem czy ze statutem związku. A gdy ministerstwo zwróciło się do władz związku, by dostosowali swoją strukturę do podziału administracyjnego kraju (PZŁ ma 49 okręgów, tyle, ile kiedyś było województw), prośba do dziś została bez odpowiedzi. Ministerstwo nie ma też jak weryfikować informacji o stanie pogłowia czy ilości pozyskanej zwierzyny”.

Czy któraś z tych informacji jest nieprawdziwa? Jeżeli ministerstwo nie zatwierdza statutu PZŁ (a nie zatwierdza) i nie jest w stanie wpłynąć na PZŁ, by dostosował swoją strukturę do podziału administracyjnego kraju (a nie jest, PZŁ nie raczyło nawet odpowiedzieć na prośbę ministra) i nie ma jak weryfikować podawanych przez PZŁ informacji o stanie pogłowia i ilości odstrzelonej zwierzyny (a nie ma jak) to oznacza, że faktycznej kontroli nie ma, sprawuje tylko nadzór ustawowo i urzędowo.

***

Autorka artykułu zdaje się nie wiedzieć, że w zakresie zadań PZŁ ustawodawca na pierwszy plan wysunął obowiązek prowadzenia gospodarki łowieckiej (art. 34 ust. 1 prawa łowieckiego), w ramach której Związek jest zobowiązany do współdziałania m.in. z administracją rządową, samorządową oraz jednostkami organizacyjnymi Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe.

Odpowiedź autorki:

Czytałam ustawę. W art. 1, nie 34, tego samego prawa łowieckiego stoi: „Łowiectwo, jako element ochrony środowiska przyrodniczego, w rozumieniu ustawy oznacza ochronę zwierząt łownych (zwierzyny) i gospodarowanie ich zasobami w zgodzie z zasadami ekologii oraz zasadami racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej i rybackiej”. Nie wiem, co chciał ustawodawca wysunąć na pierwszy plan, nie mnie osądzać, ale jeżeli już coś chciał wysunąć, to chyba raczej art. 1, czyli ochronę środowiska, a nie gospodarkę łowiecką (dopiero punkt 34)?
Nie bardzo rozumiem też, jaką informację z materiału prasowego PZŁ prostuje w tym fragmencie. Nie pisałam nic o tym, co ustawodawca wysunął na pierwszy plan.

***

Pani Agnieszka Sowa nie wie także, że roczne plany łowieckie sporządzane są przez koła łowieckie – dzierżawców obwodów łowieckich – po zasięgnięciu opinii wójta (burmistrza lub prezydenta miasta) i podlegają zatwierdzeniu przez nadleśniczego Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe w uzgodnieniu z PZŁ (art. 8 ust. 3a prawa łowieckiego). Z kolei wieloletnie łowieckie plany hodowlane sporządzają dyrektorzy regionalnych dyrekcji Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe w uzgodnieniu z marszałkiem województwa i PZŁ (art. 18 ust. 3e prawa łowieckiego). Pozostaje zatem pytanie, czy to stanowi brak jakiejkolwiek kontroli nad gospodarowaniem majątkiem Skarbu Państwa? W świetle powyższego za równie nieprawdziwe należy uznać stwierdzenie, ze PZŁ opracowuje plan, ile można odstrzelić, a potem wykonuje swój plan.

Odpowiedź autorki:

Napisałam: „Wygląda to w uproszczeniu tak: PZŁ podaje, ile w jakim obwodzie jest zwierzyny, i na tej podstawie opracowuje plan łowiecki – ile można odstrzelić. Potem wykonuje plan. Nie ma sposobu, żeby zweryfikować te dane”.
Zwracam uwagę na słowa „w uproszczeniu”. Nie możemy zanudzać czytelników szczegółami, po konsultacji z kim i w uzgodnieniu z kim. To koła łowieckie inwentaryzują zwierzynę. I koła łowieckie sporządzają roczne plany łowieckie. I potem je wykonują, czyli odstrzeliwują to, co zaplanowali. A koła łowieckie należą do PZŁ.

***

Nieprawdziwość informacji przekazanych przez Panią Agnieszkę Sowę potwierdza także cytat z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 6 listopada 2012 r., sygn. akt K21/11, w którym stwierdzono m.in.: „Konsekwencją nałożenia na PZŁ obowiązku zarządzania określoną kategorią spraw należących do zadań administracji publicznej jest poddanie go nadzorowi właściwych organów państwowych. Zgodnie z art. 35a ust. 1 Prawa łowieckiego nadzór nad działalnością PZŁ sprawuje minister właściwy do spraw Środowiska, jako naczelny organ administracji rządowej w zakresie łowiectwa. Nadzór ten jest sprawowany na zasadach określonych w prawie o stowarzyszeniach z 1989 r. (...) PZŁ na podstawie ustawy i w zgodzie z jej postanowieniami wykonuje powierzone mu zadania publiczne, pozostając w tym zakresie pod nadzorem właściwych organów państwa”.

Odpowiedź autorki:

Do tego zarzutu już się odniosłam, napisałam w artykule wyraźnie, że nadzór nad PZŁ sprawuje Ministerstwo Środowiska.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj