Mizerski na bis
Armia nowego typu

Obserwując konflikt na Ukrainie, niektórzy wojskowi zastanawiają się, czy prowadzenie działań wojennych przy użyciu klasycznych armii ma jeszcze jakiś sens. Ich zdaniem konflikt ten pokazuje, że oznakowana i działająca otwarcie armia nie spełnia już swojej roli. – Nie oszukujmy się, międzynarodowa opinia publiczna ma coraz mniej zrozumienia dla operacji z udziałem normalnego wojska. Cokolwiek takie wojsko zamierza zrobić, zaraz spotyka się to z potępieniem światowych mediów i jest torpedowane – narzeka pragnący zachować anonimowość polski generał.

Największą wadą regularnej armii jest to, że podczas zbrojnej akcji nie potrafi się maskować, dlatego jest łatwo rozpoznawalna na ekranach telewizorów i wszyscy widzą, że to ona. – Skutki są takie – zauważa generał – że kiedy taka armia rozpoczyna interwencję zbrojną, zaraz mówi o tym cały świat. Powstaje medialny jazgot, rządy zaatakowanych państw protestują, międzynarodowe autorytety wyrażają oburzenie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj