Kierowca na dragach
Narkojazda
Na polskich drogach przybywa samochodów i nowych kierowców. Wśród kierowców przybywa jeżdżących za szybko, po narkotykach i leczonych psychiatrycznie. Co z tym robić?
Jak wynika z danych KGP, do końca czerwca 2014 r. sprawdzono narkotestami 5651 kierowców w Polsce, 505 było pod wpływem narkotyków – prawie co dziesiąty badany brał.
Pete Leonard/Corbis

Jak wynika z danych KGP, do końca czerwca 2014 r. sprawdzono narkotestami 5651 kierowców w Polsce, 505 było pod wpływem narkotyków – prawie co dziesiąty badany brał.

O tym, że ludzie jeżdżą samochodami po narkotykach i lekach, policjanci i sędziowie wiedzą od dawna. Jednak na początku lat 90., kiedy polskie osiedla ogarnęła moda palenia marihuany i haszyszu, nie było to jeszcze takie groźne, bo znacznie mniej ludzi stać było na auto. Wśród problemów kierowców królował alkohol – łatwy do wykrycia nawet bez badania alkomatem. W filmie dokumentalnym „Zablokowani” z 1999 r. młodzi z warszawskich blokowisk – wówczas już posiadacze używanych aut – przyznawali się jednak, że wolą palić trawkę, niż pić wódkę. Powód: nie masz chuchu, nie zataczasz się, jedziesz samochodem, a w głowie kocioł. Policja nic nie wyłapie – brakuje im alkomatów, o narkomatach nie słyszeli.

W 1990 r. niespełna 7,5 mln Polaków miało prawo jazdy. W 2004 r. było ich już prawie 14 mln. W styczniu 2014 r. – ponad 19 mln. Dwa, a nawet trzy auta na gospodarstwo domowe to już polska norma. Z drugiej strony cichą normą staje się, że diler przywozi pod dom owiniętą w folię paczuszkę o każdej porze doby. Gdy brak zaprzyjaźnionego dilera, wystarczy pójść na dyskotekę. A potem powrót samochodami do domów.

Ryszard Częstochowski, współzałożyciel Monaru, doświadczony bydgoski terapeuta uzależnień, mówi, że wszyscy pacjenci zgłaszający się do poradni, w której pracuje, przyznawali, że jeździli pod wpływem narkotyków. Zazwyczaj zgłaszają się do poradni, kiedy już wisi nad nimi wyrok za jazdę po narkotykach. Jeśli są jeszcze zdolni do refleksji, wszyscy przedstawiają się jako „kontrolujący narkotyki”, dopiero diagnoza lekarska wykazuje uzależnienie.

– Problemem są kokaina, amfetamina, marihuana i ekstazy, tak zwane speedy, czyli te ekscytujące, euforyzujące – wylicza Częstochowski. – Kierowcy pod wpływem tych środków mogą zabić siebie i innych, nie dbają o to. Instynkt samozachowawczy im się wykasowuje. Szybciej robią, niż myślą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną