Powrót teściowych
Mamusie mężów
Na dorobku, przed trzydziestką, coraz trudniej o samodzielne mieszkanie. Więc trzeba z teściową. Powstają napięcia, których nie da się rozładować za pomocą starych dowcipów.
Dwie kobiety plus jeden mężczyzna. Pytanie, która ważniejsza? Która rządzi?
Rubberball/Mike Kemp/Getty Images

Dwie kobiety plus jeden mężczyzna. Pytanie, która ważniejsza? Która rządzi?

Skomplikowane i szkodliwe mechanizmy związane z nadmiernym poświęceniem przechodzą w Polsce z pokolenia na pokolenie.
Cheryl Maeder/Getty Images

Skomplikowane i szkodliwe mechanizmy związane z nadmiernym poświęceniem przechodzą w Polsce z pokolenia na pokolenie.

Liczba rodzin przed trzydziestką mieszkających na swoim przez 10 lat spadła o 200 tys., wynika z ostatniego spisu powszechnego. Rodzin mniej, ale grupa dysponujących lokum kurczy się jeszcze szybciej. Zdecydowały: kryzys, bezlitosny dla młodych rynek pracy oraz europejskie wręcz ceny mieszkań w dużych miastach w Polsce. Plus te detale: nawet dom, dobudowany do rodziców metodą gospodarczą, siłami bliższych i dalszych kuzynów, trzeba przecież utrzymać. Dlatego rośnie zjawisko zwane po włosku bamboccioni, czyli zamieszkiwanie bardzo dorosłych już dzieci w domach swoich rodziców.

Ale nawet ci, co żyją na swoim, częściej niż kiedyś korzystają ze wsparcia finansowego rodziców, chociaż liczba tych po trzydziestce, którym udaje się zdobyć własne mieszkanie, powoli, ale rośnie. Nie maleje odsetek korzystających z pomocy babć (rzadziej dziadków) przy wychowaniu dzieci – a korzystać trzeba może nawet częściej, bo z pokolenia na pokolenie przybywa kobiet pracujących na więcej niż etat. A że sytuacja w Polsce mało sprzyjała dotąd karierom zawodowym kobiet (z danych Eurostatu wynika, że mamy jeden z najniższych odsetków zatrudnionych), te starsze mają czas, by pomóc przy wnukach.

Także to własne wyczekane mieszkanie – jak wynika z badań prof. Piotra Szukalskiego – w Polsce kupuje się zwykle tylko dzięki temu, że rodzice coś dołożyli – albo sfinansowali całość.

Wraca więc stara jak świat kwestia: jak się dogadać z teściami? I nawet jeśli modele życia się zmieniają – z rodzicami mieszka się patchworkowo, na zasadach partnerskich, w nowych wariantach typu: ona starsza czy więcej pracująca zawodowo, on młodszy czy zarabiający mniej – to sedno konfliktów wciąż pozostaje to samo. Fronty – kto z kim – przebiegają jak dawniej. Nowa jest tylko lista powodów.

Ona kontra teściowa

Konfliktów motyw pierwszy, wręcz atawistyczny: dwie kobiety plus jeden mężczyzna. Pytanie, która ważniejsza? Która rządzi?

Starsze czują się mocne. Może nawet – jeśli są już około sześćdziesiątki albo po – walczyły w kolejkach PRL, załatwiały i kombinowały. To one w domu wiązały koniec z końcem. W młodości raczej nie zaznały dobrobytu, na co nie lubią się skarżyć – ale można ponarzekać na najbliższych. Tak się w Polsce robiło i robi. A lęków nie brakuje, frustracji też. Starzejąc się, stają się przezroczyste, niepotrzebne – bo i do nas dotarły trendy z Zachodu, wedle których miernikiem wartości człowieka jest stan i atrakcyjność jego ciała. Z ambicjami zawodowymi jest słabo – pracuje mniej niż połowa. Z otwartością na zmieniający się z prędkością światła świat też nie najlepiej. Z raportu Desk Research wynika, że niechętnie podróżują, korzystają z internetu, mają niską świadomość prawną, niechętnie korzystają z pomocy instytucji – za to oczekują pomocy ze strony rodziny.

Aż ponad połowa polskich teściowych nie jest zadowolona z synowych, uważając je za mało kompetentne w roli gospodyń domowych i matek. Za nie dość poświęcające się dla „królewicza”, nie dość gospodarne, zaradne, opiekuńcze – takie, co to bez pomocy nie poradzą sobie z ogarnięciem mężczyzny. Starszym trudno jest zrozumieć, że czasy, które one pamiętają, minęły bezpowrotnie. Że młode nie chcą już „ogarniać”.

Współczesne synowe zaczynają swój staż często w okolicy trzydziestki, nawet później. Zatem dzieci też mają jako dojrzałe kobiety, nie 20-letnie młódki, którymi łatwiej jest dyrygować. Dla współczesnej młodszej Polki tak samo ważna jak rodzina jest też praca – samodzielność. Własne pieniądze na koncie. Od partnera raczej oczekują wsparcia, niż chcą go hołubić – jak dziecko. Kiedy więc teściowa mówi: „Chodźmy zrobić obiad naszym panom”, albo nie może wyjść z oburzenia, że „mężczyźnie się w jej domu nie podało herbaty”, młodsza uważa to wręcz za atak na siebie.

Co czwarta Polka, wynika z badań OnePoll, nie akceptuje teściowej, w przypadku co piętnastej pary cyklicznie wręcz – na tym tle – wraca motyw rozwodu. Kłopoty mieszkaniowe są na czwartym miejscu wśród podawanych jako przyczyna rozwodu, przed problemami finansowymi i słynną niezgodnością charakterów („Rozwód, refleksje prawno-społeczne”).

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj