Chełmno: miasto św. Walentego
Kości miłości
Rozsiany w kawałkach po świecie święty Walenty, patron epileptyków, chorych na cholerę oraz zakochanych, dokonał kolejnego cudu. W Chełmnie, dzięki kości świętego, nastąpił cud marketingowy.
20-tysięczne miasteczko ożywa w lutym, wszędzie królują czerwone serca.
Roman Bosiacki/Fotorzepa/Forum

20-tysięczne miasteczko ożywa w lutym, wszędzie królują czerwone serca.

50 km na północ od Torunia leży miasteczko Chełmno, które od około dwóch tygodni wizerunkowo, stylistycznie i w zgodzie z lokalną tradycją przeniosło się w rzeczywistość w odcieniu czerwonym. Czerwone są serca i napis „Walentynki” zawieszone na froncie zrewitalizowanego ratusza. Na czerwono świeci się serce, które zdobi nowoczesną fontannę na rynku, postawioną niedawno za unijne dotacje. Czerwone serduszka-poduszki leżą w przeciwsłonecznych okularach pod palmami na witrynie Magictexu, sklepu z pościelą, i podobne są naprzeciwko, na wystawie salonu fryzjerskiego U Kasi – z wąsami, wycięte w styropianie, ułożone między fryzjerskimi głowami ze spryskanymi czerwonym brokatem lokami, ostatnim krzykiem lokalnej mody. Czerwone plakaty zachęcają mieszkańców do udziału w 14 już walentynkach organizowanych przez Urząd Miasta w Chełmnie – mieście zakochanych lub miłości, właściwie wszystko jedno, nazwy można stosować wymiennie, od kilku lat obie są zastrzeżone.

Ale nie zawsze tak czerwono tu w Chełmnie bywało. Biorąc pod uwagę powierzchnię spacerową, miasteczko jest w sam raz, liczba mieszkańców dość mała (20 tys. i wciąż ich ubywa), pod względem przemysłu właściwie żadne, jedynie swoją historią czuło się zawsze wielkie i dumne. My tu jesteśmy krzyżaki, mówią o sobie chełmianie, przypominając w ten sposób początki powstania swojego miasta, które w XIII w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj