Z życia sfer
Słowowstręt
Nonkonformizm stał się u nas już tak modny, że 19 mln Polaków nie przeczytało w 2014 r. ani jednej książki, twardo przeciwstawiając się narzucanej przez establishment ideologii, w myśl której nieczytanie miałoby prowadzić do czegoś w rodzaju upośledzenia społecznego.

 Im to niestraszne. Jak poinformowali właśnie badacze z Biblioteki Narodowej, mamy aż 10 mln antysystemowców, którzy by nie dać się złamać propagandzie czytania, na wszelki wypadek nie mają w domu żadnej książki. Trudno w to uwierzyć, ale jako ludzie oczytani nie takie rzeczy potrafimy sobie wyobrazić.

Są jednak jeszcze twardsi buntownicy – ci nie brudzą sobie rąk i nie zaprzątają umysłów słowem drukowanym nawet pod postacią prasy. Możemy być dumni – takich maksymalistów mamy ok. 6,2 mln. Tacy to pewnie nie czytają także ulotek dołączanych do leków, żeby nie dać się omotać słowu pisanemu.

Ale nie oszukujmy się, nie wystarczy czytać, żeby mówić do rzeczy. Niektórym młodzieńcze lektury wyraźnie nawet zaszkodziły. Szef SLD Leszek Miller zapewniał ostatnio w telewizji, że zajęcie przez Rosję Krymu to nic takiego, bo to przecież niewielki skrawek Ukrainy. To ciekawy, można rzec, nonkonformistyczny argument. Uwzględniając proporcje krajów, to tak jakby Rosja zajęła nasze województwo małopolskie (1/20 powierzchni Polski). Nie ma się co emocjonować?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj