Życie bezpaństwowca
W więzieniu przepisów
Nie mają dowodu osobistego, prawa jazdy, konta w banku. Nie przyznaje się do nich żadne państwo. Kilka tysięcy ludzi ugrzęzło w Polsce jako bezpaństwowcy.
Bezpaństwowiec Aleksander z narzeczoną Laurą
Tadeusz Późniak/Polityka

Bezpaństwowiec Aleksander z narzeczoną Laurą

Greta nie może spać. Nad ranem sięga po tabletki. Na ciśnienie, na serce. Insulinę trzeba wziąć, bo później w autobusie trzęsie i nie wkłuje się dobrze. A do Warszawy jedzie się ponad godzinę. Potem przesiadka w tramwaj albo taksówkę. Na szczęście Greta zna już miasto na tyle, że nie da się wieźć z tymi papierami naokoło. Od 17 lat wozi dokumenty do urzędów. Ostatnio – w sprawie córki. W domu ma już kilka pudeł pism ze stemplami ambasady Armenii, Azerbejdżanu, Rosji, Kancelarii Prezydenta, Urzędu Wojewódzkiego. W ostatnim piśmie napisali: córka Jakuba i Grety nie nabywa obywatelstwa polskiego zgodnie z postanowieniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Sama Greta jeszcze w ubiegłym roku też była bezpaństwowa. Tuż przed 50 urodzinami dostała jednak polskie obywatelstwo.

Jest Ormianką z Azerbejdżanu. W tym drugim z krajów miała kiedyś dom z ogrodem i basenem, przy którym lubiła latem zjeść arbuza i który musiała opuścić – bo przyszli. Wysocy, barczyści, z karabinami przewieszonymi przez ramiona. Krzyczeli: wychodzicie albo zostajecie! Jak zostajesz, to umierasz – opowiada. Dali minutę, żeby wsiąść do samochodu. Najmłodszy syn miał zaledwie kilka miesięcy. Mąż został. Uparł się, by pilnować majątku. Pobili go wtedy strasznie. Dołączył później – ale już nie ten sam. Do dzisiaj ma problem z głową.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną