Z życia sfer
Krytyka władzy sądzenia
Jedną z ważnych obietnic złożonych przez kandydata Dudę w kampanii jest obietnica, że za jego prezydentury w Polsce nie będzie strefy euro.

Obietnica dążenia do tego, żeby w Polsce czegoś nie było, to pomysł nienowy i myślę, że kandydatowi Dudzie można w tej sprawie zaufać. Jestem pewien, że realizacja zapowiedzi zrobienia czegoś, czego nie będzie, leży w granicach możliwości tego kandydata. Inni kandydaci niepotrzebnie skupiają się na obiecywaniu, że zrobią coś, co będzie, i dlatego są zupełnie niewiarygodni. Gdyby kandydat Kukiz zamiast zapewniać, że jak wygra wybory, to obali panujący system i wprowadzi nowy, obiecał, że nic nie obali i nie wprowadzi, prędzej byśmy mu uwierzyli. Również kandydatka Ogórek, gdyby tylko obiecała, że nie napisze prawa na nowo, bo się na tym nie zna, byłaby dla wyborców kandydatką o wiele bardziej do przyjęcia.

Obiecywanie przez Dudę, że czegoś nie zrobi, jest dla niego wyjściem dość bezpiecznym, bo gdyby np. obiecał, że coś zrobi, i potem tę obietnicę zrealizował, mógłby być za to postawiony przed sądem. Przestrogą niech będzie przypadek posła Kamińskiego, byłego szefa CBA, który za to, że zrobił to, co obiecał prezesowi Kaczyńskiemu, został skazany na trzy lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Obecnie trwają spekulacje, czy nie jest to przypadkiem kara zbyt surowa. Moim zdaniem – nie, zwłaszcza jeśli porównać ją z karami, jakie ostatnio otrzymali posłowie Hofman i Napieralski.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj