Afrodyzjak na deser
Co robić po kolacji
Stół to jedyne miejsce, gdzie człowiek nigdy nie zazna nudy przez pierwszą godzinę – ogłosił dwa i pół wieku temu Anthelme Brillat-Savarin. Nie do końca się zgadzam z cesarzem smakoszy.
Czekoladowe suflety z ostrym chili
EAST NEWS

Czekoladowe suflety z ostrym chili

Co bowiem z pozostałym czasem wolnym, zwłaszcza tym, który nadchodzi po kolacji? Kto potrafi docenić rozkosze podniebienia, powinien być smakoszem również w miłości. Wspólne delektowanie się smakołykami może być podniecającym preludium do miłosnej nocy. Wynurzenia na ten temat przydadzą się zwłaszcza w czasie zbliżających się wiosennych i letnich weekendów oraz urlopów, kiedy to większość z nas będzie dysponować wolnym czasem.

Od wieków szukano środka pozwalającego zachować młodość i pełnię sił seksualnych. Różne specyfiki miały zapewniać płodność i chęci do spełniania miłosnych obowiązków. W starożytności rozmaite przysmaki poświęcano bogini Afrodycie i stąd ich nazwa – afrodyzjaki. Największy rozkwit produkcji napojów miłosnych przypada na średniowiecze. Mieszanki z jąder zwierząt znanych z jurności, krwi menstruacyjnej i ziół dodawano do potraw i wina. Miały gwarantować dozgonne uczucie i niesłabnące pożądanie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną