Mieszkańcy Trójmiasta bronią swoich lasów
Oliwska masakra piłą mechaniczną
W państwowych lasach władza leśników nie zna granic. Ale nie w Trójmieście, gdzie do akcji wkroczyli mieszkańcy.
Widok na Dolinę Radości w Lasach Oliwskich.
Maciej Kosycarz/KFP

Widok na Dolinę Radości w Lasach Oliwskich.

Trudno było pomieścić wszystkich w sali konferencyjnej nadleśnictwa. Mimo klimatyzacji temperatura dyskusji rosła. Ludzie przyszli na debatę zamykającą plany urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Gdańsk, zakładające między innymi, ile drewna z lasu można pozyskać. W kuluarach leśnicy opowiadali, że w Lasach Oliwskich (sąsiedztwo Gdańska) czują się zaszczuci, a drwale są przez mieszkańców wyzywani od najgorszych. Na sali debat przedstawiciele ruchu społecznego wypominali leśnikom, że lasy są społeczne, jedynie oddane im w zarząd.

Rozmowy przy wycinaniu lasu

Protest zrodził się rok temu, niejako na Szlaku Borsuka – ścieżce historyczno-przyrodniczej, którą z inicjatywy Bogdana Borusewicza, marszałka Senatu, upamiętniono konspiracyjne wędrówki trójmiejskich opozycjonistów. Tym szlakiem biegł w marcu 2014 r. Jakub Krzyżak, kolarz, trener personalny, propagujący zdrowy tryb życia (jednym z jego podopiecznych był Adam Darski „Nergal”, gdy po przeszczepie szpiku kostnego chciał odzyskać kondycję). Biegnąc, natrafił na głębokie koleiny, gdzie zakopał się traktor drwali. Utrwalił spektakularny obraz rozrytej ścieżki i błota. On i informatyk Brunon Wołosz założyli na Facebooku stronę „Trójmiejskie Lasy. Społeczny Sprzeciw Przeciw Złej Gospodarce”. Z czasem dołączyli inni, jak Marcin Wilga – z wykształcenia elektronik, z zamiłowania przyrodnik mykolog, czy Michał Kochańczyk – alpinista, podróżnik, żeglarz.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj