Polskie poszukiwania cennej żywicy
Zastygli w bursztynie
W Górce Lubartowskiej znów pojawiły się plotki, że powstanie tutaj bursztynowe eldorado.
Zaradni i nie, młodzi i starsi z Górki Lubartowskiej, liczą na złoża bursztynu.
Gabriele Sitnik-Schmach/PantherMedia

Zaradni i nie, młodzi i starsi z Górki Lubartowskiej, liczą na złoża bursztynu.

Musieli być tutaj tacy, którzy widzieli, jak ostatniego marca idzie Jaremko przez wieś w ciężkiej kapocie, za pazuchą trzyma zwitek banknotów, a potem wsiada w pekaes na Radzyń Podlaski albo nawet na Lublin. Powszechnie wiedziano, że Jaremko to człowiek drinkujący. Od czasu do czasu ruszał w podróż, z której wracał siny na twarzy. Ale tym razem z banknotami szedł, a banknoty były przecież za bursztyn. No i się rozniosło, że będą wydobywać.

Żniwa na hektarze

W Górce Lubartowskiej na Lubelszczyźnie żyje się gorzej niż kiedyś. One – jak tutejsi nazywają ludzi podejmujących za nich decyzje – tylko Biedronek nastawiały i nic więcej. Kiedyś była tu praca w kilku zakładach, teraz nie ma żadnej. Choć obiektywnie trzeba przyznać, że jakaś jest: na przykład u „Ziarenka”, bogatszego rolnika, który zatrudnia sąsiadów do selekcji ziaren dyni i sortowania worków. Aktualnie mówi się w Górce także o możliwości zarobienia na sprzedaży ziemi, bo ceny z miesiąca na miesiąc szybują. Co jakiś czas pojawiają się w Górce nieznajomi z Pomorza, Kujaw, nawet Warszawy i rozpoczynają żniwa. Kto w Górce sprytny, krzyczy sobie 40 tys. zł za hektar, podczas gdy w czasach przed bursztynem hektar chodził za cztery razy mniej.

O pokładach surowca w Polsce pisał już w XVIII w.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj