Brutalne morderstwo 10-letniej dziewczynki wstrząsnęło Polakami
Pocztówki z Kamiennej Góry
Przyszli ludzie z plastikowymi koszami. Spod księgarni Atena przy placu Wolności, gdzie wszystko się wydarzyło, zanieśli stos pluszowych zabawek na schody kościoła Matki Bożej Różańcowej, gdzie odbył się pogrzeb Kamili.
Na pogrzeb Kamili przyszło ponad tysiąc osób.
Stanisław Ciok/Polityka

Na pogrzeb Kamili przyszło ponad tysiąc osób.

Plac Wolności, czyli rynek; fontanna, dwa sklepy z ubraniami młodzieżowymi, jeden z dziecięcymi, kebab, kosmetyki, bar Skerco z ogródkiem, postój taksówek i księgarnia z kirem w szybie wystawy. Przyjechali policjanci i zabrali podpitego mężczyznę, który pod wystawą, wśród zapalonych zniczy, wykrzykiwał, że Samuela powinno się zabić.

Dwa dni wcześniej Samuel, były praktykant Dolnośląskiego Centrum Rehabilitacji w dziedzinie fizjoterapii, były opakowywacz w zakładzie konfekcjonowania czekoladek, walił pięścią w biurko urzędniczki Powiatowego Urzędu Pracy przy ul. Sienkiewicza w Kamiennej. Dostał poleconym decyzję o odebraniu zasiłku dla bezrobotnych, więc się zdenerwował, krzyczał. Wyrzucony z urzędu poszedł ul. Karola Miarki do rynku, niosąc torebkę foliową z supermarketu. W drzwiach Ateny wydobył z folii siekierę, uderzył Kamilę w głowę. Wakacje się kończyły, księgarnia sprzedawała podręczniki, Kamila szła do czwartej klasy.

Kamienna Góra, ul. Bohaterów Getta; kilka odrapanych poniemieckich kamienic, blok peerelowski, sklep Lidla, zadbany budynek Królestwa Świadków Jehowy. Na Dolnym Śląsku liczba świadków przekroczyła według danych 15 tys. osób. Samuel, jego brat oraz mama, emerytowana pedagog Zespołu Szkół Zawodowych, żyli uporządkowanie i skromnie, by zasłużyć na Królestwo Jahwe.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj