Kawiarnia literacka
Festiwal Kaszany
Końcówkę lipca, jak zwykle od lat, spędziłem na wspaniałych Nowych Horyzontach: dziesięć dni po cztery do pięciu seansów dziennie, ogromna dawka światowego kina.

Dawnego i nowego, klasycznego i eksperymentalnego, znakomitego i niestrawnego... A przed każdym seansem: reklamy. Wiadomo, nihil novi, sponsorzy swoje muszą dostać, więc lecą z ekranu klipy, których publiczność stopniowo uczy się na pamięć. Między nimi zaś – reklama Wrocławia jako Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 r.

Jak też ta kultura, proszę Państwa, wygląda? Gdybyśmy wzięli na seans przypadkowo spotkanego Marsjanina i pokazali mu filmik ESK, czegóż by się dowiedział o bogactwie kultury europejskiej? Ano, że mamy takich jarmarcznych tancerzy, co to połykają ogień i machają żagwiami, że jest Parada Kapeluszy, w której klauni i mimowie hopsasają w kolorowych cylindrach, że zespoły ludowe tańczą łupdziśdziś, a kapela im przygrywa ojdanadana, że uliczni perkusiści łomocą o balustradki mostów (nawet jeśli coś z tego to poważne projekty artystyczne, twórcy klipów zadbali, by na takie nie wyglądały).

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj